niedziela, 7 grudnia 2014

Dzikie Łabędzie


Dziś mała odskocznia od figurek :)
Wisiorek przygotowałam jako pracę przykładową do wyzwania z cyklu Baśnie w Kreatywnym Kufrze "Dzikie łabędzie". 



Inspiracją do stworzenia wisiora stał się ostatni fragment baśni, w którym to Eliza, posądzona o czary miała zostać spalona na stosie. Jedenaście piór symbolizuje jedenaście białych łabędzi, które przyleciały i usiadły wokół królewny, ratując w ten sposób jej życie. Róże zaś odnoszą się do łagodności Elizy, a także do zapachu miliona róż, które zakwitły na dowód jej niewinności. Kwarc różowy będący centrum wisiora symbolizuje miłość, którą darzyło się rodzeństwo.


W imieniu wszystkich Projektantek Kreatywnego Kufra, zapraszam Was do wzięcia udziału w Wyzwaniu Dzikie Łabędzie :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Broszka z różowowłosą


Robiłam ostatnio porządki w półfabrykatach i natrafiłam na duże zapięcie do broszki, które dostałam kiedyś w gratisie do zamówienia. Początkowo zachodziłam w głowę, co ja zrobię z czymś takim, ale postanowiłam je wykorzystać i zrobić broszkę z laleczką :) 


Jako, że zapięcie samo w sobie jest duże, postawiłam na minimalizm. Skromna sukieneczka i dodatki, oczywiście z odpowiednią dozą cukru i słodyczy :D


 Laleczka ma ok. 6cm. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona i powiem Wam, że mam ochotę zrobić jeszcze kilka takich broszek :D Może nawet jedną taką na bogato :)


A Wy co o niej myślicie? :)

niedziela, 23 listopada 2014

Co zrobić, by modelina była czysta?


Dziś kolejna część Poradnika, czyli garść porad i wskazówek dotyczących zachowania naszej modeliny w czystości i w jak najlepszym stanie, by mogła nam służyć przez długi czas. Nie wiem, jak Was, ale mnie zawsze krew zalewa, gdy na swojej pracy znajdę jakiegoś kłaczka. Z czasem udało mi się znaleźć kilka rozwiązań, które znacznie ograniczyły zbieranie się ich na masie. Nie da się ich jednak całkiem wyeliminować. Kurz jest stałym bywalcem w naszych domach.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest utrzymywanie porządku na stanowisku pracy (łącznie z narzędziami). Należy to robić każdorazowo przed rozpoczęciem lepienia. Zawsze używamy do tego mokrej ściereczki, którą ściągniemy kurz i brud, sucha tylko go rozproszy. Możemy do tego wykorzystać wodę, ale znacznie lepiej sprawdzi się alkohol (izopropylowy 99%) . Tylko nie podpijamy ;> Zwłaszcza, jak jesteście niepełnoletni :D
W tym miejscu warto też wspomnieć o przechowywaniu masy. Nigdy nie zostawiamy jej nie osłoniętej! Nie dość, że będzie zbierać kurz, to jeszcze zasychać. Najlepsze są woreczki strunowe, które chowamy do jednego pudełka.

Kiedy stanowisko pracy jest już gotowe, czas zabrać się za nasze dłonie. I tutaj polecam Wam wziąć małą miseczkę, nalać do niej wody z płynem i postawić na biurku. Dzięki temu, przy każdej zmianie koloru nie będziecie musieli biegać do umywalki, bo wszystko jest pod ręką. Oszczędność czasu i wody:) Gdy łapki są już umyte, absolutnie nie wycieramy ich w ręcznik materiałowy! To siedlisko kurzu, którego na modelinie przecież nie chcemy. Najlepsze będą bezpyłowe ręczniki papierowe -  takie, z których korzystają kosmetyczki. Jeżeli takich nie mamy, zwykły papierowy też się nada, jednak rąk nie wycieramy, tylko przykładamy do skóry, by zebrał wilgoć. Następnym krokiem jest wyczyszczenie dłoni kawałkiem jasnej modeliny. Kulamy po palcach, między nimi, na spodzie i wierzchu dłoni. Niektórzy zakładają po prostu do lepienia rękawiczki lateksowe. Osobiście za nimi nie przepadam. Ciężko mi się w nich pracuje, nie da się robić w nich małych precyzyjnych elementów, a takich u mnie najwięcej. Przetestujcie jednak, może przypadnie Wam to do gustu :)

Co zrobić, kiedy na modelinie znajdziemy już jakiegoś kłaczka?

Jeżeli to po prostu kawałek masy, z której dopiero będziemy lepić, wystarczy ściągnąć go czymś ostrym. Ja używam skalpela, ale równie dobrze może to być igła. Tu nie musimy się przejmować, że przez przypadek zrobimy jakiś zadzior. W sytuacji, gdy kłaczek zaplątał się na tym, nad czym właśnie pracujemy, trzeba być bardzo ostrożnym przy ściąganiu go, by nie naruszyć struktury masy. Jeżeli masa jest zabrudzona innym kolorem, z pomocą znów może nam przyjść alkohol izopropylowy. Nasączamy nim patyczek kosmetyczny lub kawałek ręcznika papierowego i delikatnie przecieramy po zabrudzonej powierzchni.
Kiedy praca jest już wypalona, a widzimy na niej kurz, wystarczy przetrzeć ją ściereczką, a kiedy włosek jest wbity, możemy spróbować go delikatnie wydrapać, a następnie wygładzić powierzchnię za pomocą papieru ściernego o wysokiej gradacji.

Myślę, że to by było na tyle :) 
Jak widzicie, znacznie łatwiej jest zapobiegać zbieraniu się kurzu, niż potem ściągać go z masy:) 
Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach, chętnie na nie odpowiem.

Pozdrawiam Was cieplutko!

niedziela, 16 listopada 2014

Sklepik dla Was - recenzja


Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem napisania recenzji o tym internetowym raju dla twórców polimerowych :) Na początku zaznaczę jednak, że tekst nie jest w żaden sposób sponsorowany, są to po prostu moje przemyślenia i opinia zwykłego klienta.

Pierwsze, co rzuca się nam w oczy to oczywiście szata graficzna. Ogólnie układ jest prosty i dość przejrzysty. W menu wyróżnione są kategorie i podkategorie produktów, dzięki czemu łatwo odnaleźć to, czego szukamy. Poza tym mamy jeszcze kolumnę z produktami dnia, promocjami, (czyli tym, co każdy z nas lubi najbardziej) i bestsellerami. Panel klienta również jest czytelny, osoby w każdym wieku nie będą miały problemu, by edytować coś w koszyku czy w danych osobowych. Świetną sprawą jest, to, że mamy wgląd do poprzednich zamówień. Lubię mieć pod kontrolą swoje wydatki :) Jedyne, do czego bym się tu przyczepiła to kolorystyka. Turkus jakoś do mnie nie przemawia i mam wrażenie, że odbiera sklepowi profesjonalizmu (co oczywiście nie jest zgodne z prawdą, ale o tym później). Kiedy pierwszy raz weszłam na tę stronę, przyznam szczerze, że miałam bardzo mieszane uczucia i obawy przed złożeniem zamówienia. Oferta była jednak na tyle kusząca, że nie mogłam się powstrzymać :D

Opiszę teraz kilka przykładowych kategorii.

Zacznę od mas plastycznych. Znajdziemy tu popularne marki, takie jak FIMO, Premo, Cernit, a także Astrę, Koma-Plast, Pluffy (bardzo lekka termoutwardzalna masa produkcji Sculpey) i masy płynne. Nie da się ukryć, że ich ceny są bardzo korzystne. Nigdzie indziej nie widziałam Premo w takich cenach, jak w Sklepiku (na promocji jedna kostka kosztuje nawet 5zł!). FIMO niekiedy można znaleźć na allegro 20gr tańsze, ale tylko pozornie - wraz z ilością kostek wzrasta koszt przesyłki, w Sklepiku mamy stały, niezależnie od wielkości zamówienia :)
Wartym pochwały pomysłem jest możliwość kupowania modeliny na gramy. Nie każdego stać, by kupować całe kostki, a tak, to jest okazja popracować z dobrej jakości materiałem, nie wydając przy tym wiele.
Nigdy mi się nie zdarzyło, bym otrzymała starą kostkę. Niektóre kolory przychodzą do nas zapakowane w woreczki strunowe. Doszły do mnie słuchy, że ktoś zarzucał właścicielce, że to nie jest oryginalna modelina. Nie musicie się jednak obawiać, osobiście macałam i jest to 100% FIMO ;) i to zazwyczaj ukrojone w nieco większej ilości, niż te 56g. Miałam tylko jedną wpadkę we wszystkich zrobionych zamówieniach - kostka cielista w woreczku była okłaczona, ale na szczęście bez problemu usunęłam, co zbędne, więc nie było konieczności składania reklamacji.

Foremki. Absolutny hit wśród lepiących. Sama mam w swojej kolekcji 3, dwie które które kupiłam na próbę i jedną otrzymaną w prezencie od zaprzyjaźnionej artystki. Co do ich jakości nie mam nic do zarzucenia. Spełniają swoją funkcję, są elastyczne, wzory wychodzą idealnie. Zapewne niewielu z Was wie, że duża część z nich jest tworzona na podstawie tego, co ulepi Kasia :) Nie jest to także produkcja chińska, wszystko powstaje w domowym zaciszu :) Ceny są porównywalne z zagranicznymi sklepami.

Miniaturowe naczynia. Moja wiedza o nich jest znikoma, ponieważ nigdy nie miałam bezpośredniego kontaktu z nimi. Wyglądają jednak na dość porządne. Podoba mi się bardzo ten nowy wzór filiżanek, nigdy wcześniej go nie widziałam.

Półfabrykaty. Jest to najmniej rozbudowana kategoria ze wszystkich, nie znalazłam tu dla siebie nic wyjątkowego.  Ceny w porównaniu do innych produktów nie są już tak korzystne, ale jest to dla mnie zrozumiałe, Sklepik jest nastawiony na inny asortyment, a ten stanowi jedynie dodatek. Nie ukrywam jednak, że fajnie by było, jakby dział ten został nieco rozbudowany i pojawiły się półfabrykaty w kolorze starego złota, które osobiście uwielbiam. Z powiększenia kategorii koralikowej również bardzo bym się ucieszyła, bo jak wiecie, jestem koralikofilem :P

Z pozostałych produktów, warte uwagi są także aromaty. Do ich zakupu przymierzam się już od jakiegoś czasu i przy najbliższym zamówieniu na pewno się na jakieś skuszę. Uwielbiam także kartoniki do pakowania zamówień.

Jeżeli chodzi o przesyłkę, nigdy nie miałam z nią problemu. Produkty zawsze były bezpiecznie zapakowane, a paczka przychodziła na czas. Raz mi się zdarzyło, że przyszedł do mnie nie ten produkt, który zamawiałam. Po kontakcie z właścicielką, sprawa została szybko wyjaśniona, a brakujący towar dosłany. 

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z masami plastycznymi, brakowało mi właśnie takiego miejsca w sieci, gdzie znajdę wszystko to, co potrzebne. Kasia, właścicielka sklepu, zadbała o bardzo bogaty asortyment i wyszła na przeciw wielu polimerowym twórcom, tworząc miejsce, do którego wraca się z przyjemnością :) Widać, że wkłada w swoją pracę wiele miłości i zaangażowania, jest bezinteresowna, czego nie raz mogłam się przekonać. Daje z siebie bardzo dużo, choć dla niektórych narzekaczy to wciąż za mało..
Kasiu, jeżeli to czytasz, życzę Ci ogromnych pokładów wytrwałości i niegasnącej pasji. Realizuj marzenia! 

A Was zapraszam na zakupy do Sklepiku :) 


wtorek, 11 listopada 2014

Gothic Lolita


Witajcie po dłuuugaśnej przerwie :)
Staram się wykorzystywać wszystkie wolne chwile na tworzenie, korzystając więc z długiego weekendu zasiadłam do... zeszłorocznego projektu :D Mam taki notatnik, w którym szkicuję lub zapisuję to, co mi do głowy przyjdzie. Kiedy nachodzi mnie myśl "co by tu ulepić", wyciągam go z szafki i wybieram jeden z nich. 
Tym razem padło na lolitkę :) Więc słodko i mrocznie zarazem :)


Zaczynając od góry... Chyba już nikogo nie zdziwi, że co laleczka to inne oczka :P Nie ukrywam, że jest to dla mnie najważniejszy element całej pracy. To w nich jawi się dusza, nadają całości wyrazu i charakteru. Dlatego tak ważnym jest dla mnie to, by były dopracowane, dopieszczone. Miały w sobie "to coś".. A czy mają.. Wielką radością jest dla mnie chwila, w której ktoś to dostrzeże :)


Pierwszy raz w życiu robiłam takie pasiaste rajstopy. Dacie wiarę, że zajęło mi to prawie 3h? :D Cóż, ciekawe doświadczenie, ale muszę znaleźć jakąś inną metodę (pozwalającą zachować kształt nóg), bo naklejając każdy paseczek z osobna można się, za przeproszeniem, zaciupciać :P 


Nie mogło też oczywiście zabraknąć róż, które uwielbiam lepić :)
Lolitka ma 9cm i choć wygląda niepozornie, powstawała przez około 10h
Które klimaty są Wam bliższe - cukierkowo różowe, czy może właśnie takie mroczne, gotyckie? :)

niedziela, 28 września 2014

Podróże ~ Japonia


Gdy tylko usłyszę hasło "podróże", oczyma wyobraźni widzę Krainę Kwitnących Wiśni. Moja miłość do Japonii zrodziła się kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, a w telewizji emitowano Czarodziejkę z Księżyca. Od tego czasu podróż do tego kraju stała się moim marzeniem. 
"Klimat" moich prac, jak łatwo się domyślić, nie jest przypadkowy :)

Kiedy w Magii Tworzenia ukazało się wyzwanie "Podróż", od razu wiedziałam, jaką pracę stworzę.
W końcu japonki w pięknych kimono są nieodłączną częścią Krainy Kwitnących Wiśni.


Tym razem figurka wykonana jest w 98% z Premo. Kimono powstało z połączenia złotego i navy blue. Nie jest to taki zwykły granat, jak w przypadku Fimo. Ma on w sobie tak niesamowitą głębię, że po prostu nie mogłam mu się oprzeć :D Szkoda, że jak zwykle aparat zjadł kolory i nie widać tych mieniących się drobinek miki :( 


Tym razem postawiłam na prostotę w zdobieniach, nie chciałam za bardzo przysłaniać cieniowania. Coś tam na początku próbowałam z motylkami i kwiatkami, jednak w porę się z tego wycofałam, bo zrobiło by się jarmarcznie :P

Zgłaszam zatem moją japoneczkę na wyzwanie "Podróż" w Magii Tworzenia :)



sobota, 27 września 2014

Jesień nadchodzi!


Jesień, to zaraz po wiośnie moja ulubiona pora roku. Uwielbiam ją za spadające z drzew wielobarwne liście, długie wieczory, spacery w deszczu i herbatę, która smakuje jakoś tak inaczej..


Jesienna wróżka przyleciała na liściastych skrzydłach:) Odziana w kolory wczesnej jesieni, kiedy to listki dopiero zaczynają zmieniać swoje barwy. Na pewno na tej jednej się nie skończy :)





wtorek, 2 września 2014

Badrulbudura


Badrulbudura była księżniczką, córką sułtana z baśni o cudownej lampie Aladyna. Młodzieniec ujrzał ją pewnego dnia na targu i zakochał się w niej bez pamięci. Nie trudno się domyślić, została jego żoną i żyli razem długo i szczęśliwie w pięknym pałacu wzniesionym przez Dżina z lampy :D


Początkowo chciałam ubrać ją w fuksję i pastelowy róż, dół stroju nie wyszedł mi jednak tak, jak chciałam, więc zmieniłam początkową koncepcję na miętę z transparentnym niebieskim. Te kolory jakoś tak bardziej pasują mi do tej postaci. Starałam się również całej twarzyczce nadać bardziej arabskiej nuty, stąd szersza linia rzęs i bardziej wyraziste brwi. Usta tylko dałam zbyt wysoko :P 

 

Kiedy zaczynałam nanosić pieguski na spódnicę, nie mogłam się pozbyć wrażenia, że taka ilość świecidełek będzie zbyt przesadzona. Jednak kiedy wypaliłam całość, uczucie to zniknęło - wyszła ze mnie sroczka :D


Naszyjnik powstał jako praca inspiracja na kolejne wyzwanie w Kreatywnym Kufrze, którego tematem jest Cudowna lampa Aladyna. Oczywiście w imieniu wszystkich Projektantek, gorąco zapraszam Was do udziału w zabawie :) Zawsze z niecierpliwością czekam na prace do baśniowego cyklu. 




Buziaczki :*

sobota, 23 sierpnia 2014

Tancerka w złotych pantofelkach :)


W końcu się przemogłam i stworzyłam nową panienkę :) Jakoś tak po powrocie z wakacji trudno mi się zebrać do kupy i stworzyć coś konkretnego. Niby w głowie tyle pomysłów się kłębi, a jak przychodzi co do czego, to ręce nie wiedzą, co z tą modeliną zrobić :D Powoli jednak zaczynam budzić się z tego letargu, czego efektem jest ta dziewczynka.


Miało być lekko, zwiewnie i przyjemnie, dlatego postawiłam na delikatne kolory, a co by mdło nie było, przełamałam je złotem. Początkowo miała być bosa, jednak gdy ją skończyłam, stwierdziłam, że czegoś mi w niej brakuje. Dorobiłam więc złote pantofelki. Kiedy na nią patrzę, w wyobraźni widzę, jak tańczy pośród polnych kwiatów, nazwałam ją więc tancereczką :) 



Naszyjnik zgłaszam do sportowego wyzwania w Szufladzie :)


Bo przecież sport to nie tylko piłka nożna czy lekkoatletyka, ale także coś tak niezwykle kobiecego jak taniec:)

piątek, 22 sierpnia 2014

Jak prawidłowo wypalać modelinę?


Zdawałoby się, że temat oczywisty, bo przecież instrukcja wypalania znajduje się na każdej kostce modeliny, ale jednak wciąż budzący wiele wątpliwości. W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam ten temat, oraz uświadomić, jak niezwykle istotny jest to proces.
Hasła "wypalanie modeliny" użyłam nieprzypadkowo. Otóż jest to jedyna możliwość, która gwarantuje uzyskanie najwyższej możliwej trwałości masy termoutwardzalnej. W Internecie możemy spotkać się z tym, że wiele osób gotuje modelinę we wrzącej wodzie. O ile podczas zabawy z dziećmi modeliną szkolną jest to dopuszczalne, to przy pracy z masami profesjonalnymi już nie. Po pierwsze szkoda w ten sposób niweczyć swoją pracę i niszczyć modelinę, a po drugie gdy sprzedajemy swoje dzieła, szkodzić swojej opinii. Modelina utwardzona w ten sposób po prostu jest nietrwała. Poza tym, podczas gotowania bardzo często tworzy się na niej biały osad, kolory mogą blaknąć, a cała praca odkształcać się - modelina w garnku będzie podskakiwać jak jajko, nie trudno więc o uszkodzenia.

Wiemy już, że modelinę wypalamy. Możemy to robić w zwykłym domowym piekarniku. Nie musicie mieć obaw o swoje zdrowie - masy polimerowe są przebadane i nie wydzielają niekorzystnych substancji. Jedyne, co możemy czuć to dość specyficzny zapach, a czasem smrodek gdy modelinę przypalimy :P Całkiem fajnym gadżetem są mini piekarniki, które możemy kupić za ok.100zł. Większość z nich nie posiada jednak gałki do ustawiania temperatury, trzeba więc jej pilnować samemu za pomocą termometru. Chodzą również słuchy o wypalaniu w mikrofali. Ja jednak nie ufam temu urządzeniu i w domu go nie posiadam, także nie mam możliwości sprawdzenia tej opcji.

Masę termoutwardzalną możemy wypalać bezpośrednio na blaszce, gdyż nie będzie do niej przywierać. Jak już wcześniej pisałam, sama korzystam z kafelka, na którym lepię, a po zakończonej pracy po prostu wkładam go do piecyka, bez obaw, że coś mi się zniszczy przy przenoszeniu. Możemy korzystać również papierów do pieczenia, naczyń żaroodpornych, czyli wszystkiego, czego normalnie używamy do pieczenia. 

Przejdźmy do tego, jak ustawić nasz piekarnik.                                                               
Gałkę przekręcamy tak, by działały zarówno grzałka górna i dolna. Pozwoli to na równomierne, obustronne utwardzanie modeliny. Następnie ustawiamy temperaturę. Optymalny zakres to ok. 110-140*C Przy włączonym termoobiegu, temperaturę należy ustawić o 10*C niższą. Warto również zwrócić uwagę na to, że nie zawsze temperatura na gałce równa się rzeczywistej temperaturze w piekarniku, dlatego dla pewności warto sprawdzić termometrem, czy jest ona odpowiednia.
Producent zaleca wkładanie modeliny do uprzednio nagrzanego piekarnika, ja zaś umieszczam ją w chłodnym piekarniku i po prostu dodaję ok. 5-8 min do ogólnego czasu wypalania. Mam wrażenie, że w ten sposób figurki są bardziej elastyczne. Nie wiem, może to kwestia tego, że płynny zmiękczacz zawarty w masie wyparowuje powoli i stopniowo wraz ze wzrostem temperatury. Najczęściej utwardzam masę w 115/120*C Czas wypalania uzależniamy od grubości i wielkości wykonanego projektu, jednak nigdy nie powinien być krótszy niż 20-30min (chyba, że wypalamy projekt etapami, wtedy pierwsze pieczenie może być krótsze, a dopiero przy kolejnych czas wydłużamy). Jak już wcześniej napisałam, pod wpływem temperatury płynny zmiękczacz zaczyna wyparowywać, a cząsteczki PCV zaczynają łączyć się ze sobą, tworząc zwartą strukturę. Przy zbyt krótkim czasie wypalania, całość tej substancji nie zdąży wyparować, a cząsteczki nie połączą się w pełni, przez co po wypaleniu modelina będzie się po prostu łamać, a nawet i kruszyć. Proces wypalania możemy zakończyć na dwa sposoby. Utwardzony przedmiot wyciągnąć z piecyka i  pozostawić do samodzielnego wystudzenia, albo jeszcze gorący umieścić pod strumieniem zimnej wody. Dzięki zahartowaniu, modelina stanie się jeszcze bardziej wytrzymała na uszkodzenia (stracić może przy tym nieco na swej elastyczności) oraz pozbędziemy się mikropęknięć, powstałych podczas pracy.
Przedmioty wykonane za masy termoutwardzalnej z wyższej półki, jak FIMO czy Premo!, mogą okazać się do niczego, jeżeli nie zadbamy o to, by proces wypalania przebiegał prawidłowo. Dlatego zwracajmy większą uwagę na ten etap, a długo będziemy cieszyć się naszymi dziełami :) 
Na koniec zostawiam Wam jeszcze link do filmiku, który nagrałam w zeszłym roku. KLIK Demonstruje on, jak zachowuje się dobrze wypalona modelina. Nawet takie cieniutkie elementy jak nóżki, nie mają prawa się złamać :) 

Pozdrawiam Was cieplutko!

piątek, 15 sierpnia 2014

Szyję z sutasz.info - wisior z jadeitem


Czasem tak mam, że lubię zająć się czymś innym, niż lepieniem z modeliny. Odkrywanie nowych technik i poszerzanie horyzontów sprawia mi zawsze wielką frajdę :) Historia tego wisiora zaczyna się od błękitnego jadeitu, który podczas porządków w przydasiach niezwykle przyciągnął moją uwagę. Leżał sobie wśród innych kamyków już od roku, pomyślałam więc, że czas najwyższy coś z nim zrobić. Oczywiście pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, było ubranie go w modelinowy kubraczek. Po kilku próbach doszłam do wniosku, że został mu przewidziany inny los, skoro tak uparcie mi nic nie wychodzi ;) Chwilowo poszedł więc w odstawkę, aż do czasu, gdy trafiłam na wyzwanie na stronie www.sutasz.info 
Polegało ono na stworzeniu wisiora według tutorialu opracowanego przez Dora Maar. Postanowiłam więc spróbować swoich sił :) Zainspirowana pracą przykładową stworzoną przez Moscę, zaczęłam od obszycia jadeitu maleńkimi koralikami Toho. Robiłam to pierwszy raz w życiu i powiem Wam, że nie jest to wcale takie trudne, a dodaje kamieniowi uroku, prezentuje się tak jakoś dostojniej :)
Ogólnie to szło mi to dość mozolnie. Jest to mój drugi wisiorek i to po rocznej przerwie. Nie obyło się bez problemów z wszywaniem bocznych jadeitów czy kocich oczek, ale myślę, że aż tak źle nie wygląda :P Na koniec obszyłam jeszcze skórkę koralikami, a potem podkleiłam ją z tyłu pracy ukrywając sznureczki.




Pozdrawiam Was cieplutko :*

czwartek, 14 sierpnia 2014

Od czego zacząć? Część trzecia - dodatki


Witam Was wszystkich serdecznie :)
Dziś trzecia i ostatnia już część poradnika dla początkujących. Tym razem kilka słów o dodatkach, czyli o tym, co może posłużyć nam do urozmaicenia i nadania charakteru naszym pracom powstałym z modeliny.

Na pierwszy ogień, najbardziej popularne suche pastele. Niezbędne w miejscowym cieniowaniu modeliny. Wystarczy zetrzeć je na proszek, który następnie, za pomocą pędzelka nanosimy na modelinę. Ciekawą alternatywą dla pasteli są kredki Bambino, które możemy zastosować w ten sam sposób. Sproszkowane pigmenty również posłużą nam do zabarwienia masy, jednak tutaj efekt będzie już bardziej wymiarowy, a to za sprawą drobinek miki, które rozpraszając światło, sprawią, że modelina nabierze blasku. Niestety jest to dość kosztowny wydatek. Znaleźć je możemy głównie w sklepach internetowych na dziale scrapbooking, albo w sklepach zagranicznych za pomocą platformy ebay. Tańszym zamiennikiem będą perłowe i metaliczne cienie do oczu. Tutaj jednak trzeba być ostrożnym, bo nie wszystkie chcą trzymać się masy, dlatego zanim zaczniemy nimi pracować, warto zrobić próbkę na kawałku modeliny. 

Tusze alkoholowe są rewelacyjnym wynalazkiem zwłaszcza w pracy z modeliną transparentną. Dzięki nim, nie traci ona na swojej przejrzystości, jak w przypadku barwienia jej za pomocą wymieszania z innym kolorem modeliny. Wystarczy dodać kilka kropel i wyrobić w dłoniach. Można je również dodawać do barwienia FIMO Liquid, tj. płynnej modeliny zwanej inaczej żelem dekoratorskim. Swoje główne zastosowanie ma w robieniu transferów, ale w świecie modelinowym stosowana jest głównie do tworzenia słodkiej biżuterii (nadzienia, konfitury, itp.). Ja używam go też czasem do zmiękczania zbyt twardej modeliny. Poza tuszami, FIMO Liquid można barwić sproszkowanymi pastelami, farbami olejnymi lub po prostu barwnikami w płynie.Wypala się go jak zwykłą modelinę. Farby również mogą okazać się przydatne. Należy jednak zwrócić uwagę na ich rodzaj. Otóż, farb akrylowych nie powinno dodawać się do płynnej modeliny, gdyż może się ona rozwarstwiać. Będzie za to idealna do malowania wypalonej już masy. Farbą olejną zaś nie powinniśmy malować wypalonej modeliny, gdyż może ona (farba) po prostu nie zaschnąć. Ot, taka ciekawostka ;)

Żywice epoksydowe także mogą okazać się przydatne. Niezastąpione w tworzeniu efektu tafli wody czy po prostu użyta jako "szkliwo" albo wypełnienie stworzonych przez nas wzorów. Niekiedy używana jest także do wypełniania szklanych buteleczek, gdzie imituje syropy/konfitury.

Folie aluminiowe, do złoceń, metaliczne wykorzystujemy głównie w technice mokume gane, ale w połączeniu z tuszami alkoholowymi i płynną modeliną również będą dobrze się spisywać.

Brokaty, jedne z moich ulubionych dodatków :) Tanie jak barszcz, a mają wiele zastosowań. Najlepiej szukać ich na allegro pod nazwą ozdoby do paznokci. Za 100 woreczków zapłacimy 15zł przy darmowej przesyłce. Cyrkonie i kryształki, które również kocham, idealnie nadadzą się do tworzenia wisiorów. Trzeba jednak zwrócić uwagę, by były szklane, ponieważ akrylowe roztopią się podczas wypalania w piecu.

Czasami zdarzy się tak, że potrzebujemy skleić ze sobą dwa modelinowe elementy lub też po prostu przykleić je do metalowej bazy. Odradzam tutaj stosowanie klejów cyjanoakrylowych jak Kropelka czy Super glue. Nie są wystarczająco trwałe i gwarantuję Wam, że takie połączenie po jakimś czasie po prostu się rozpadnie. Najlepsze są kleje dwuskładnikowe, ale trochę z nimi zabawy. Dlatego zaczęłam szukać czegoś innego i trafiłam na Bostik all purpose, mój ideał! Schnie ok. 2h, a całkowitą trwałość uzyskuje po 24h. Jest stosunkowo niedrogi, bo za tubkę 50ml przy dobrych wiatrach zapłacimy ok. 10zł.

Gdy chcemy nadać modelinie połysku, możemy to zrobić na dwa sposoby. Wygładzić za pomocą papieru ściernego o różnych gradacjach, a następnie wypolerować miękkim materiałem, albo użyć lakieru. Ich wybór jest naprawdę ogromny i tak naprawdę nie ma większej różnicy, jaki zastosujecie. Najważniejsze jest jednak to, by był to lakier na bazie wody. Może mieć on wykończenie błyszczące, satynowe lub półmatowe. Absolutnie nie używajcie lakierów do paznokci! Po jakimś czasie zaczną one rozpuszczać modelinę i Wasza praca pójdzie na marne.

To by było na tyle :)
Seria "Od czego zacząć" dobiegła już końca. Mam nadzieję, że zawarte w niej informacje okazały się przydatne, a Wasze wątpliwości zostały rozwiane. Jeżeli macie jakieś pytania, zachęcam do ich zadawania - na wszystkie chętnie odpowiem :)

Pozdrawiam Was cieplutko!

sobota, 9 sierpnia 2014

Od czego zacząć? Część druga - narzędzia


Witajcie Kochani po długiej przerwie :)
Dziś przychodzę do Was z drugą częścią serii "Od czego zacząć", w której będę mówić o narzędziach i gadżetach pomocnych w modelowaniu i obróbce mas plastycznych.

Wybór narzędzi przydatnych w pracy z masami plastycznymi jest przeogromny. Ich zakup w dużej mierze uzależniony jest od techniki i oczywiście zasobności naszego portfela. Tym drugim nie trzeba się jednak martwić, ponieważ zawsze można znaleźć tańszą (i wcale nie gorszą!) alternatywę :)

Zacznijmy od tego na czym lepić.
Najlepiej, by była łatwa do utrzymania w czystości i odporna na uszkodzenia. W sklepach plastycznych znajdziemy tzw. maty samoregenerujące (klik), po których możemy bez obaw ciąć skalpelem. Ich cena jednak może odstraszyć. Osobiście za nimi nie przepadam, gdyż są dla mnie za ciemne i wszystko mi się na nich zlewa, ale wiem, że wielu lepiących z niej korzysta i są zadowoleni.
Sama korzystam z najzwyklejszego na świecie kafelka i to jest mój numer jeden :) Powierzchnia jest jasna, bez problemu się ją wyczyści, nie pozostają ślady po cięciu skalpelem i to, czym  góruje nad matą - po skończonej pracy, można taki kafelek wsadzić bezpośrednio do pieca i wypalić, nie martwiąc się o to, że przy przenoszeniu uszkodzimy nasze dzieło. Jeżeli nie mamy pod ręką kafelka, możemy także użyć szybki od antyramy, pod którą podkładamy białą kartkę. Kosztują grosze i są dostępne niemalże wszędzie. Można też lepić na biurku, jak Wam nie szkoda go zarysować i zapaskudzić resztkami modeliny :P

Czym ciąć?
Oczywiście czymś ostrym :) Może to być nawet zwykły kuchenny nożyk do warzyw. Jeżeli potrzebujemy jednak cięcia precyzyjnego, warto zaopatrzyć się w cieńsze ostrza. Najtańszą z możliwych opcji jest nóż do tapet W sklepach znajdziemy także skalpele (klik) z różnego rodzaju obsadkami. Ja za swój zestaw 10 ostrzy zapłaciłam na promocji w plastyku 12zł. Na allegro znajdziemy zestawy nawet 50 elementowe za ok. 50zł (liczę już z dostawą), jednak czy aż tyle będzie nam potrzebne? Zdradzę Wam, że od trzech lat korzystam nieustannie z tego samego ostrza i wróżę nam jeszcze wiele wspólnych lat :D Odpowiedź więc nasuwa się sama :)
FIMO i Sculpey mają w swojej ofercie nożyki do cięcia (klik). Ich ceny oscylują również koło 50zł (za 3 sztuki). Są przydatne, gdy pracujemy z dużymi blokami masy np. przy technice millefiori, albo gdy potrzebujemy uzyskać kształt zygzakowaty. W tym miejscu również warto wspomnieć o czeskiej Lucy Clay Slicer (klik) - bardzo ciekawej maszynce do cięcia. Jest to jednak bardzo kosztowny wydatek :P

Czym wałkować?
Tutaj można użyć niemalże wszystkiego, co ma kształt wałka (tylko nie z plastiku). W sklepach znajdziemy wałki akrylowe (klik), których nie polecam kupować, bo są po prostu drogie. Warto za to zainwestować w maszynkę do makaronu (klik). Najlepiej szukać tych używanych, które komuś zalegają w szafie, albo poszukać w czeluściach własnych :) Dzięki maszynce szybko uzyskamy arkusz modeliny o równej grubości, a także bez problemu wykonamy skinner blend, czyli po prostu efekt cieniowania.

Czym modelować?
Gdy mówię o modelowaniu, mam na myśli nadawanie kształtów i szeroko pojęte rzeźbienie.
Najbardziej popularne są narzędzia kulkowe (klik). Jeżeli chodzi o cenę, to co sklep to inna. Najdroższe widziałam w uwaga... sklepach dla plastyków (5-8zł/szt), a najtańsze w hurtowniach kosmetycznych (2,30-3,50zł/szt). Szukać ich trzeba pod nazwą sonda do zdobienia paznokci. Cztery różne rozmiary kuleczek (czyli dwa dwustronne narzędzia), spokojnie nam wystarczą.

Wśród blogerek zajmujących się lepieniem z modeliny, bardzo znane są także te narzędzia (klik). Swoje główne zastosowanie mają w masach cukrowych. Jeżeli mamy ograniczone środki, na początek będą dobre, bo kosztują zaledwie 10zł. Trzeba się jednak liczyć z tym, że końcówki są większe i trudno pracować nimi precyzyjnie. Należy także po każdym użyciu porządnie je wyczyścić, ponieważ są plastikowe (pozostawione resztki będą wchodzić w reakcję z plastikiem i będą go rozpuszczać).

Clay shapers
(klik) - moje ukochane :) Są to narzędzia o silikonowych końcówkach. Występują w trzech typach: twardy, średni i miękki. Wielofunkcyjne i warte zakupu. Posiadam zestaw o średnio twardych końcówkach, a przymierzam się jeszcze do zakupu tego o miękkich. Za 6 shaperów zapłaciłam w zeszłym roku 35zł. Przy rzeźbieniu przydatne mogą okazać się także narzędzia do ceramiki (klik), czy też narzędzia dentystyczne (klik).

W sklepach znaleźć możemy gadżet o nazwie praska do modeliny (klik) z wieloma wymiennymi nasadkami. Wygląda bardzo zachęcająco, ale niestety, te które są u nas dostępne są niezwykle trudne w obsłudze - przeciśnięcie przez nią modeliny graniczy z cudem. Na przeciw wymaganiom wyszła Lucy Clay ze swoją praską (klik) ta jednak kosztuje ok. 400zł :P

Foremki do modeliny (klik) to produkt, o którym także warto wspomnieć kilka słów. Wykonane z miękkiego silikonu, pozwalają na szybkie uzyskanie dowolnego kształtu. Choć wielu lepiących jest im przeciwnych, dalej cieszą się dużą popularnością, zwłaszcza wśród osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z modeliną. Z ciekawości zakupiłam dwie foremki - różyczki i powiem Wam, że jest to świetna sprawa przy zabawie z maluszkami :) W sklepach znajdziemy także maty fakturowe (klik), które pozwalają na odbijanie różnych wzorów na modelinie. W swojej ofercie mają je FIMO i Sculpey.

To by było na tyle :)
Przed nami jeszcze trzecia i ostatnia część o tym, co jeszcze możemy wykorzystać w pracy z modeliną. Jak macie jakieś pytania, zapraszam do zadawania ich w komentarzach. Miłego wieczoru :)

środa, 25 czerwca 2014

Zmajstrowałam wróżkę :)


Miał być "motyl nocy" a powstała wróżka. Pierwotny projekt trochę mnie przerósł, ale w sierpniu, gdy wrócę z wakacji, spróbuję zmierzyć się z nim jeszcze raz. Inspiracją do jej stworzenia stało się poniższe zdjęcie. Jest to jedna z fotoinspiracji w Konkursie Kalendarz Royal-Stone 2015. 


Wszystko zaczęło się od skrzydełek. Najtrudniejsze było wymyślenie, jak je w ogóle zrobić. Kombinowałam na różne sposoby i dopiero przy trzeciej próbie mi się udało. W sumie druga nie była taka zła, ale przypadkiem złamałam jedno skrzydełko. Musiałam więc zrobić oba jeszcze raz, gdyż nie udało by mi się uzyskać identycznie cieniowanego arkusza modeliny. Jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ucząc się na własnych błędach poprawiłam kilka szczegółów i prezentują się lepiej, niż wersja pierwotna :) Same skrzydełka robiłam około 10h.




Potem przyszła kolej na "motyla nocy", z różnych powodów tworzenie go nie szło po mojej myśli. Zmarnowałam bardzo dużo modeliny, a że czasu do końca konkursu pozostało niewiele, podjęłam decyzję, że zrobię wróżkę. Była to zdecydowanie najprzyjemniejsza część z całego projektu :) Sukienka oczywiście cieniowana. Tym razem pokusiłam się o trochę więcej ozdóbek - wykorzystałam brokat i plasterki miodu w odcieniach niebieskiego. Wahałam się odnośnie koloru włosów, rozmyślałam nad czarnymi. Myślę jednak, że takie dodają jej więcej baśniowego charakteru i swą barwą bardziej przypominają dmuchawce. W sklepie stacjonarnym udało mi się wypatrzyć nieziemskie kryształki. Gdy je zobaczyłam, od razu wiedziałam, że będą idealnie pasować do tego naszyjnika. W ogóle to jestem koralikową sroczką i nie mogę się oprzeć takim cudeńkom :D


Na tym zdjęciu aparat zjadł kolory na skrzydełkach. W rzeczywistości są takie, jak na poprzednim :)
Mam nadzieję, że udało mi się uchwycić ulotny charakter fotoinspiracji. Trzymajcie za mnie kciuki :)


czwartek, 12 czerwca 2014

Wyniki wyzwania "Do it again!"


Jeszcze raz dziękuję Wam Kochani za zabawę :) Mam nadzieję, że poczułyście się zmotywowane i zmobilizowane do dalszej pracy nad swoją twórczością :)

Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności. Wyniki przedstawiają się następująco:

Nagrodę czytelników, bon o wartości 30zł sponsorowany przez sklep Coralina otrzymuje
Modeliniec, który zdobył głosów 15.

I MIEJSCE bon o wartości 20zł + niespodzianka sponsorowane przez sklep eKorale otrzymuje Meri
II MIEJSCE bon o wartości 50zł sponsorowany przez sklep PassionRoom otrzymuje Modeliniec
III MIEJSCE bon o wartości 30zł sponsorowany przez sklep Coralina otrzymuje Hamstercia
IV MIEJSCE bon niespodziankę sponsorowany przez sklep Bead Beauty otrzymuje Paulina Wyka

Gratuluję Wam wszystkim! :)
Zwycięzców proszę ko kontakt na adres mailowy: katalinhandmade@gmail.com

sobota, 7 czerwca 2014

Od czego zacząć? Część pierwsza - masy plastyczne


To pytanie zadaje sobie każda osoba, która chce rozpocząć swoją przygodę z modeliną. Do napisania tego posta zainspirowałyście mnie Wy :) Dostaję dużo wiadomości, gdzie wyrażacie swoje wątpliwości odnośnie wyboru modeliny, zakupu narzędzi i dodatków, które można wykorzystać w pracy z masą plastyczną. Postaram się więc w przystępny sposób napisać Wam, w co warto zainwestować, a co lepiej sobie odpuścić. Oczywiście to są tylko moje przemyślenia i doświadczenia, dlatego z pewnymi kwestiami możecie się nie zgadzać. No to zaczynamy :)

Pierwszym, podstawowym pytaniem, jakie powinniśmy sobie zadać, jest "co właściwie chcę lepić?". Pewnie zapytacie dlaczego. Otóż to pozwoli nam określić, czy i jakich materiałów będziemy potrzebować (oczywiście poza modeliną). Bo powiedzmy sobie szczerze, nie do wszystkiego przydadzą nam się wymyślne praski, narzędzia i gadżety, a szkoda inwestować w coś, co będzie tylko leżało i się kurzyło. A co zrobić, jeżeli nie wiemy, co chcemy lepić? Myślę, że najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku, jest ograniczyć się do minimum (o którym napiszę dalej).
W tym miejscu warto również poświęcić chwilę na autorefleksję. Jakim typem człowieka jestem? Mam słomiany zapał czy też konsekwentnie dążę do wyznaczanych celów? Lubię poznawać nowe rzeczy (techniki), czy jestem bardziej zachowawczy? Masy plastyczne nie są tanim materiałem, a to wszystko pozwoli nam określić, jaki budżet chcemy przeznaczyć na nasze nowe hobby.

Budżet jest niewątpliwie jedną z najbardziej istotnych rzeczy. Kiedy jesteśmy niezależni finansowo (tj. zarabiamy własne pieniądze), możemy przeznaczyć większą sumę na zakup modeliny i dodatków. Część z Was jest jednak na utrzymaniu rodziców, więc to oni określają wysokość Waszego kieszonkowego. Biorąc pod uwagę wymienione wyżej czynniki, określamy kwotę, którą chcemy przeznaczyć na zakup niezbędnych materiałów i ściśle się jej trzymamy. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, zwłaszcza, gdy sklepy kuszą nas promocjami, a z witrynek uśmiechają się do nas piękne półfabrykaty, ale tylko konsekwencja pozwoli nam uniknąć nieprzemyślanych wydatków.

Sklep internetowy czy stacjonarny?
Jeżeli chodzi o mnie, to polecam zakupy w sklepach internetowych. Ceny zazwyczaj są tam znacznie niższe, niż w sklepach stacjonarnych. Ma to związek z tym, że utrzymanie lokalu jest po prostu droższe niż strony www. Oczywiście zdarza się też, że pewne produkty kupimy taniej na mieście, dlatego warto zrobić wcześniej rozeznanie, gdzie co warto nabyć. Z zakupami na allegro byłabym ostrożna, bo często niska cena produktów idzie w parze z niską jakością. Czasami zdarza się też tak (tu konkretnie FIMO mam na myśli), że przy zakupie tańszego produktu w większych ilościach, płacimy więcej za wysyłkę, co kończy się tym, że zamiast oszczędzić, przepłacimy.

Co więc warto kupić na sam początek?

Zacznijmy od modeliny.
Tutaj wybór mamy ogromny. Znajdziemy coś i z niższych i wyższych półek cenowych. Jeżeli mam być szczera, to odradzam zakup modelin szkolnych typu Astra, lub tzw. "no name" (które z wyglądu przypominają FIMO, a bardzo im do niego daleko). Niektórzy mówią, że nie są takie złe, ja mam odmienne zdanie. Próbowałam z Astry ulepić coś raz. Na więcej nie starczyło mi cierpliwości. Przelewała się przez palce, nie trzymała kształtu, dramat po prostu, już nie wspominając o tym, że po wypaleniu zmieniła kolor i była bardzo krucha. Gdybym od niej zaczęła swoją przygodę z lepieniem, pewnie rzuciłabym wszystko w kąt i dała sobie z tym spokój :P Jeżeli chcemy już tworzyć w masach plastycznych, warto zainwestować w droższe, ale zdecydowanie lepszej jakości polimery, a zrezygnować z zakupu dodatkowych narzędzi czy gadżetów. W końcu to ona jest naszą bazą, a uwierzcie mi, że nasze palce są najlepszym narzędziem, jakie możemy mieć :) Nie trzeba od razu kupować całych kostek. W Sklepiku dla Was mamy możliwość kupienia 5gram, dzięki czemu możemy pozwolić sobie na wybór większej ilości kolorów. Swoja drogą polecam zakupy w tym sklepie. Jeszcze nie zdarzyło mi się, bym dostała starą kostkę, a i ceny są przystępne, no i za przesyłkę płacimy niezależnie od ilości produktów.

Masy polimerowe, które z całego serca polecam to:
FIMO od ok. 7,30zł za kostkę 56g, 110*C przez 30min
Jest to masa, z którą pracuje mi się najlepiej. Ma duży wybór kolorów, jest łatwa w obróbce, praktycznie bezwonna. Najbardziej jednak lubię w niej to, jak zachowuje się po wypaleniu. Nie traci kolorów i jest nie do złamania! Trzeba się naprawdę bardzo, ale to bardzo postarać, by ją uszkodzić. Tutaj możecie zobaczyć filmik, gdzie pokazuję, jak bardzo wytrzymałe są prace zrobione z tej modeliny.
Mamy tu wersję Soft, która charakteryzuje się większą miękkością, łatwo się ją wygładza, fajnie "klei się" do siebie (tzn. nie ma problemów z połączeniem ze sobą dwóch elementów).
Classic (która zostanie zastąpiona masą Professional), jest bardziej twarda i krucha, ale za to lepiej utrzymuje uformowany kształt w takcie obróbki.
Fimo Effect posiadająca różne efekty np. transparentność, drobinki miki czy brokatu. Do tej grupy należą także moje ulubione kolory pastelowe.

Premo! Sculpey od ok. 6,50 za kostkę 57g, 130*C przez 30min
Z tą masą pracuję od niedawna, ale już zdążyła skraść moje serce. Mięciutka, piękne kolory. Po wypaleniu zachowuje się tak samo jak FIMO. Występuje także w wersji Accents. Tu muszę przyznać, że kolorki z miką zdecydowanie górują nad tymi z FIMO, mamy tu bardzo dużo nietypowych odcieni. Jedyne, co mi przeszkadza trochę w tej masie to to, że hmm, jest taka dziwna, jakby brakowało jej przyczepności. Trzeba mocno dociskać do siebie elementy, by się dobrze skleiły.

Cernit od ok. 7zł za kostkę, 63 g, 120*C przez 30min
Z tej korzystam najrzadziej, ale również jest godna uwagi. Choć jest dosyć krucha, twarda i jej obróbka wymaga dużo wysiłku warto ją wypróbować ze względu na nietypowe kolory i właściwości. Występuje w 5 wersjach. Number One po wypaleniu uzyskuje efekt porcelany, staje się bardziej przejrzysta, czasem ciemnieje/zmienia kolor, ale nie jest to jej wadą. Warto jednak wcześniej wypalić sobie kawałek na próbę, by wiedzieć, czego się spodziewać. Glamour to odcienie perłowe i metaliczne, Transculent półprzezroczyste, Neon Light fluorescencyjne, Nature dające efekt kamienia

To tak w telegraficznym skrócie. Bardzo ciekawie porównała i opisała masy plastyczne Ewelina z bloga Theresa Ursula's Jewelry. Dlatego jeżeli chcecie poczytać o modelinach coś więcej, zerknijcie tutaj.

Jak widzicie wybór jest przeogromny. Na początek jednak można wybrać kilka bazowych kolorów (minimum, o którym wspominałam):
biały, czarny, czerwony, niebieski, żółty - tak naprawdę z połączenia tych barw, możemy stworzyć wiele kombinacji. Ja bym do tego dodała jeszcze transparentny i perłowy i już możemy szaleć i wymyślać :) Kupując po 15g z każdego rodzaju, zapłacimy ok. 18zł, także nie jest to jakaś wygórowana kwota.
Tutaj znajduje się bardzo przydatna tabela, gdzie pokazane jest, jak możemy mieszać kolory, by uzyskać inne.

Na tym zakończymy część pierwszą. W kolejnej opiszę Wam, w jakie narzędzia warto zainwestować, wspomnę również o werniksach i innych gadżetach oraz o alternatywach dla zakupów, czyli jak nie wydać ani grosza, a mieć coś fajnego :)

Miłego popołudnia! :*

piątek, 6 czerwca 2014

Syrenka w zieleni i głosowanie na prace konkursowe w wyzwaniu "Do it again!" :)


Zanim pokażę Wam, co ostatnio stworzyłam, muszę się trochę pożalić:P Cały tydzień doskwierał mi tak duży ból pleców, że ledwo mogłam się ruszać. W zeszłą niedzielę byłam na festynie rodzinnym w moim mieście. Przez 3h bez przerwy malowałam dzieciom buźki, a że pogoda wietrzna, to mnie przewiało :( W poniedziałek jeszcze się przemęczyłam i poszłam na zajęcia, ale już we wtorek nie dałam rady wstać z łóżka. Pierwszy raz w życiu aż tak się doprawiłam. Wczoraj pokusiłam się by wyjść na krótki spacer, bo myślałam, że mi przeszło, a tu niespodzianka, po 40 minutach musiałam wrócić do domu, bo mnie skręcało z bólu :( Podejrzewam, że ma też na to wpływ mój siedzący tryb życia :/ Wniosek prosty - mniej siedzieć na tyłku, a więcej się ruszać. Hmm, tylko jak lepić, czy czytać nie siedząc, może macie jakieś pomysły ? :D 

Dziś chciałabym zaprezentować Wam syrenkę w kolorach, których dawno u mnie nie było. Jakoś tak mam, że zieleni i żółci używam w pracach niewiele, ale kto wie, może się to niedługo zmieni, bo kilka odcieni czeka na wypróbowanie :)

 

Tym razem syrenka nieco mniejsza, bo ma ok. 9cm Trudno było mi zrobić jej zdjęcia, bo na każdym wychodziła z "grymasem" :D



Wczoraj zakończyły się zgłoszenia do wyzwania "Do it again". Szczerze mówiąc, spodziewałam się nieco większego zainteresowania, ale mimo wszystko dziękuję tym, którzy zechcieli się go podjąć i przygotowali pracę konkursową :)

Czas więc rozpocząć etap zbierania głosów od czytelników.
Poniżej znajdują się linki do prac konkursowych. W celu oddania głosu należy napisać w komentarzu numerek pracy, na którą chce się oddać głos. Głosowanie potrwa do 9 czerwca do godziny 23:59.

Wyniki głosowania i całego wyzwania ukażą się 10 czerwca.

3.Meri

Na koniec chciałabym się Wam jeszcze pochwalić małym debiutem. Zdjęcia moich prac ukazały się w magazynie "Stylowe Dodatki" :)


Cała gazetka jest bardzo przyjemna dla oka, ja przeglądałam ją z zapartym tchem. Myślę, że warto do niej zajrzeć, znajdziemy tu bardzo dużo inspiracji, a przede wszystkim możemy odkryć i pozachwycać się dziełami wielu zdolnych osóbek :)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Piękna


Przygotowując pracę przykładową do wyzwania w Kufrze, nie musiałam długo zastanawiać się, jak będzie wyglądać główna bohaterka "Pięknej i Bestii". W mej głowie od razu pojawił się widok długowłosej księżniczki w falbaniastej balowej sukni :) Tym razem jej wykonanie nie sprawiło mi większych problemów, fale układały się po mojej myśli (w porównaniu do tej maszkarki sprzed 1,5 roku :P ).


Do wykonania stroju użyłam modeliny Premo Accents. Choć pracuje się z nią nieco dziwnie ( nie klei się do siebie tak fajnie jak FIMO), to muszę przyznać, że kolory ma obłędne. Tutaj wykorzystałam bronze i copper, ładnie się ze sobą komponują. Mam nadzieję, że udało mi się sprawić, by choć trochę "materiał" sukni przypominał atłas.
Oczywiście nie mogło również zabraknąć motywu róży, która w baśni odgrywa kluczową rolę.


Pewnie zdziwieniem dla Was jest kolor włosów tej postaci. Ja szczerze mówiąc również byłam zaskoczona, gdy przeczytałam, że były złote. Ach ten Disney ;)

Zapraszam Was zatem Kochani do udziału w baśniowym wyzwaniu "Piękna i Bestia" w Kreatywnym Kufrze, nie mogę się doczekać, by zobaczyć, co udało Wam się stworzyć :)






piątek, 16 maja 2014

Wyniki Candy!


Dziękuję Wam Kochani za tak liczny udział w zabawie :)
Łącznie ze zgłoszeniami z facebooka, po naszyjnik ustawiło się prawie 200 chętnych, przeszło to moje najśmielsze oczekiwania :)

Co by potrzymać Was w napięciu jeszcze trochę, przygotowałam łamigłówkę, której rozwiązaniem jest imię i nazwisko zwycięzcy:

ŻGNDTG NPWKCIG

Podpowiedź: GA-DE-RY-PO-LU-KI

Zwycięzcę proszę o kontakt na maila katalinhandmade@gmail.com lub wiadomość priv na facebooku


Jednocześnie przypominam, że na blogu trwa również wyzwanie "Do it again", które polega na cofnięciu się do początków przygody z rękodziełem, wybraniu jednej z prac i wykonaniu jej ponownie. Szczegółowe informacje znajdziecie w tym poście.  Do wygrania oczywiście atrakcyjne nagrody :)



wtorek, 6 maja 2014

Sailor Moon :)


Oj długo się zabierałam za tę figurkę! Po raz pierwszy zrobiłam ją w 2011 roku, wtedy wyglądała przekomicznie :D Chociaż z drugiej strony myślę, że swój urok też miała :)
Od jakiegoś czasu tak chodziło mi po głowie, by zrobić ją ponownie, jednak ciągle odkładałam ten pomysł na dalszy plan. Postanowiłam wykorzystać ten majówkowy urlop i z wielką radością usiadłam do lepienia. Już dawno tak nie kombinowałam, jak scalić ze sobą poszczególne elementy (głównie tułów, spódnica, nogi oraz włosy), by po wypaleniu dobrze się trzymały i były bardziej odporne na ewentualne upadki itd. Chociaż FIMO złamać bardzo trudno, to jak to mówią, lepiej dmuchać na zimne.


Jak to zwykle podczas lepienia straciłam rachubę czasu i nie mam zielonego pojęcia, ile zajęło mi stworzenie jej. Pamiętam tylko tyle, że położyłam się bardzo późno spać i w konsekwencji zaspałam na zajęcia :D Laleczka ma ok.8.5cm wysokości.

Kochani, chciałabym również przypomnieć, że na blogu i na facebooku odbywa się Candy, w którym można przygarnąć jedną z moich figurek :) Także serdecznie zapraszam :)


Ja już mykam spać, jutro o 5 rano pobudka :(

poniedziałek, 5 maja 2014

Do it again! - Podejmij wyzwanie i wygraj nagrody :)


Kiedy jakiś czas temu dopadł mnie marazm twórczy, nie miałam ochoty na jakiekolwiek działania artystyczne, a nad moją głową kłębiły się same czarne chmury, postanowiłam zająć się czymś jakże konstruktywnym, czyli sprzątaniem. Moje ambitne planty i wtedy skończyły się na tym, że zamiast lecieć z odkurzaczem czy ściereczką, przeglądałam albumy ze zdjęciami i pudełka ze skarbami, które uzbierały się przez te ponad dwadzieścia lat mojego życia. Natrafiłam wtedy na pierwszą zrobioną przeze mnie laleczkę. Uśmiałam się do łez patrząc na te dziwaczne ciałko bez nóżek, z twarzą o wielkich czarnych oczach. Pomyślałam sobie wtedy, że przez te niespełna cztery lata mojego tworzenia wiele się zmieniło i nie ma co się smucić, tylko brać do pracy :)

Bardzo często natrafiałam w Internecie na projekty typu "Do it again", polegające na ponownym stworzeniu pracy sprzed kilku lat. Idea ta tak mi się spodobała, że w ramach zaktywizowania się, postanowiłam do niej dołączyć. Po 3 latach powstała kolejna Sailorka :) Myślę, że jest bardziej podobna do oryginału, no i przede wszystkim - ma nogi! :D


Po głowie jednak zaczęły krążyć myśli, co by było gdyby tak zaprosić do zabawy inne rękodzielniczki? Pewnie dla wielu z nich byłoby to motywacją, spojrzeniem z innej perspektywy na swoją twórczość, potwierdzeniem, że czas poświęcony na rozwijanie swoich pasji, nie jest czasem straconym :)

Jako pierwsza odpowiedziała na wyzwanie Eva Sutasz, która tak pisze o wykonanych przez siebie kolczykach:
"Kolczyki z 2011 roku były wykonane bardzo kiepskim aparatem, przez co granatowy wyszedł bardzo dziwnie. Kamienie główne to granatowy koral i onyxy, tył wkonczony filcem jak widać. Nowe kolczyki z 2014 mają kwyształy Swarovskiego rivoli i bicone plus onyxy i tył wykończony haftem koralikowym."



Do zabawy chciałabym również zaprosić i Was,  Drodzy Rękodzielnicy :)

Zasady wyzwania "Do it again!"

Wyzwanie polega na wybraniu jednej z prac z początków Waszej przygody z rękodziełem i stworzeniu jej ponownie. Nowa praca powinna być jak najbardziej zbliżona do oryginału, jednak zdajcie się na swoją inwencję twórczą i nie bójcie się eksperymentować :) Technika wykonania pracy jest dowolna.

1. Każdy uczestnik może zgłosić tylko jedną pracę. 
2. Zgłoszenia dodajemy poprzez InLinkz (poprzez kliknięcie w niebieski button - Add your link).
Link powinien prowadzić do postu na Waszym blogu lub profilu na facebooku, gdzie prezentujecie swoją pracę.
3. Zdjęcie konkursowe ma przedstawiać porównanie obu dzieł (kolaż zdjęć). Prosimy o zaznaczenie na zdjęciu, w jakim roku powstała. 
4. Uczestnicy dołączają do obserwatorów bloga, albo fanów na facebooku
5. Każdy uczestnik zamieszcza poniższy baner z linkiem do tego posta na swoim blogu/stronie.


Zgłoszenia do wyzwania przyjmowane są do 5 czerwca do godziny 23:59 :)
Głosowanie odbędzie się od 6-9 czerwca
Ogłoszenie wyników wyzwania 10 czerwca

A teraz to, co tygryski lubią najbardziej, czyli nagrody!

Ze wszystkich zgłoszonych prac zostanie wyłonionych 5, które zostaną nagrodzone bonami
i niespodziankami od zaprzyjaźnionych sklepów z asortymentem dla rękodzielników. Jedna z nich zostanie wybrana przez czytelników. O sposobie głosowania zostaniecie poinformowani 5 czerwca tak, by wszyscy uczestnicy mieli równe szanse :)

Nagrody ufundowali:

eKorale bon 20zł + niespodzianka o wartości 30zł
PassionRoom bon 50zł
Corolina bon 30zł
Bead Beauty niespodzianka

nagroda przyznawana przez czytelników:
Corolina bon 30zł


czwartek, 1 maja 2014

Majowe Candy


Witajcie Kochani!

Zapraszam Was do wzięcia udziału w Candy :)
Do przygarnięcia Leśna Duszyczka, którą wcześniej mogliście widzieć na moim blogu.

Zasady:
-dodajemy komentarz pod tym postem
-dołączamy do obserwatorów bloga
-dodajemy podlinkowany baner na swojego bloga

Zachęcam także do polubienia mojego profilu Katalin Handmade na facebooku

 

Zgłoszenia przyjmuję do 15.05.2014r.
Wyniki ukażą się w ciągu pięciu dni.

środa, 23 kwietnia 2014

Zakochana


Mieliście kiedyś tak, że wydawało Wam się, że dwa kolory do siebie nie pasują, a dopiero po głębszym zastanowieniu się doszliście do wniosku, że jednak może wyjść z nich coś fajnego? Ja tak właśnie miałam z cytrynowym kwarcem i fuksją. Z wielką niepewnością łączyłam ze sobą te kolory, jednak z upływem czasu zaczęłam się coraz bardziej do nich przekonywać, aż w końcu się zakochałam :D Nie byłam jednak do końca pewna, jaki będzie efekt końcowy, bo z kwarcu cytrynowego korzystałam po raz pierwszy i nie wiedziałam, jak zachowywać będzie się po wypaleniu.


Z połączenia tych kolorków powstała sukienka dla wróżki :)


Wróżka prezentuje się ulotnie i romantycznie, dlatego nazwałam ją Zakochaną :) 


Dół twórczy jak przyszedł, tak szybko (na szczęście) minął. Zdecydowanie najlepszym sposobem na niego jest całkowicie spontaniczne, "z potrzeby serca" tworzenie :)