Kiedy byłam w szkole podstawowej, każda dziewczyna (a czasem się zdarzało, że i chłopak) posiadała pewien zeszyt. Zwał on się zeszytem dobrych myśli, lub po prostu, złotymi myślami. Jedna z nauczycielek, którą poprosiłam o wpisanie się do niego, napisała mi takie słowa:
"Kwiat Szczęścia najpiękniej rozkwita, gdy opromienia go światło Miłości."
Choć minęło od tego czasu ok. 13 lat, a zeszyt przepadł, ten cytat dalej jest w mej pamięci.
Te słowa są takie oczywiste, a jednak bardzo często zapominamy o tym, że to właśnie od Miłości wszystko się zaczyna..
Pół roku temu napisała do mnie pewna sympatyczna Kobietka z prośbą, czy nie chciałabym wykonać dla niej wróżki. Motywem przewodnim miała być właśnie Miłość. Gdy rozmyślałam nad tym, jak ukazać ją za pomocą masy plastycznej, w mej wyobraźni ukazywały się obrazy ulotne, delikatne, owiane tajemniczością. Wiedziałam już wtedy, że przybierze ona skrzydła motyla, a odziana będzie w zwiewne szaty.
Projekt ten niestety bardzo mi się przeciągnął. Zaległe sprawy, przerwa w tworzeniu. Kiedy już się za nią zabrałam, w pośpiechu, nieukrywając,ustawiłam za wysoką temperaturę podczas wypalania. Mym oczom ukazała się zwęglona wróżka. Podłamałam się wtedy bardzo, bo nie lubię zawodzić drugiego człowieka.. Kilka dni temu zabrałam się za nią ponownie. Pierwszy raz od długiego czasu znów zaczęły mnie nachodzić myśli, że jestem beznadziejna i nie jestem w stanie stworzyć tego, co zaprojektowałam na papierze, a figurki tworzę na bardzo nierównym poziomie. Oczywiście dostałam (konstruktywny) ochrzan od mojego Jakuba, ale wiadomo, że baba i tak swoje.
Eksperyment z liquidem również nie wyszedł po mojej myśli i popadłam w czarną rozpacz. Z wielką niepewnością pokazałam wróżkę Iwonce i całemu światu i czekałam, co się wydarzy.. Byłam pewna, że czeka mnie powtórne realizowanie projektu, nawet zaczęłam szkicować go od nowa, jednak kiedy przeczytałam, że przyszła właścicielka zakochała się w niej, kamień spadł mi z serca. Pozostali czytelnicy również miło na nią zareagowali, więc nie wiem.. Może zbyt krytycznie podchodzę do tego co robię ? Może nie jest aż takim istotnym, że na skrzydłach nie widać pięknego efektu ombree, a głowa wygląda, jakby wyrastała z ramienia ? Mam straszny mętlik w głowie...
Wiem jednak, że kocham to, co robię i nie zamierzam z tego rezygnować. Mam nadzieję, że ta miłość doleci i do Was :)
Iwonko, Tobie jeszcze raz dziękuję za tak twórcze zamówienie i za te pokłady cierpliwości i zaufania. Oby ta wróżka stała się Twoim miłosnym talizmanem i przypominała o tym, że te wyjątkowe uczucie jest w sercu każdego człowieka :)

A Was Kochani proszę o to, byście nie bali się wyrażać swoich szczerych opinii. Naprawdę się nie obrażę, jak będziecie mi wskazywać to, co warto byłoby poprawić, nad czym pracować :)