Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2013

Tutorial - bransoletka Shamballa (makrama)


Witajcie!

Dziś przygotowałam dla Was mały tutorial na makramową bransoletkę. Jest prosta i szybka (ok. 30-40min)
w wykonaniu, a do tego bardzo ładnie prezentuje się na nadgarstku. Kombinacji kolorów i formy możecie stworzyć tyle, ile dusza zapragnie. Wystarczy tylko opanować podstawowy splot :)



Co należy przygotować? 

-sznurek woskowany szerokości 1mm (lub dwa rodzaje - jeden mniejszy np. 0,5 -1mm, drugi grubszy)
Znajdziecie je m.in w Passionroom
-koraliki
-nożyczki
-centymetr krawiecki lub długą linijkę
-taśma klejąca
-klej, np cyjanoakrylowy lub inny wysychający na przeźroczysto



1. Ucinamy odpowiednie długości sznurków

- pierwszy kawałek przygotowujemy wg. schematu : obwód nadgarstka+2x8cm na wiązanie+3cm zapasu
- drugi musi być znacznie dłuższy, ja najczęściej ucinam 125cm

2. Przyczepiamy krótszy sznurek do płaskiej powierzchni

Tutaj przyda nam się taśma klejąca. Dzięki temu, nasza robótka będzie stabilna i nie przesunie się w trakcie pracy. Ja przykleiłam sznurek do kafelka - kładę go sobie na kolanach i wtedy wyplatam. Pamiętajmy, by zostawić 8cm na wiązanie!




3. Dowiązujemy dłuższy sznurek

Zwróćmy uwagę na to, by zawiązać supełek równo w połowie, tzn. po obu stronach krótszego sznurka musi być taka sama ilość dłuższego sznurka.


  
 
4. Robimy pierwszy węzełek

- kładziemy lewy sznurek na środkowym sznurku



- prawy sznurek kładziemy na lewym 



- prawy sznurek przekładamy pod środkowym



 - prawy sznurek przekładamy od spodu przez lewą pętelkę



- zaciskamy pętelkę




5. Wykonujemy drugi węzełek

- kładziemy lewy sznurek pod środkowym sznurkiem



-prawy sznurek przekładamy pod lewym i kładziemy na środkowym

 

- prawy sznurek przekładamy od góry przez lewą pętelkę



- i zaciskamy


Tak oto powstały nam dwa węzełki i znamy już podstawowy splot. Teraz wystarczy powtarzać go do momentu, w którym uznamy, że chcemy umocować nasz koralik :)

Wskazówka: Jeżeli sznurek nie chce Wam przejść przez koralik, na jego końcówkę możecie nałożyć kropelkę kleju i rozprowadzić ją na niej palcami. Metoda nie zadziała kiedy średnica sznurka jest znacznie większa od średnicy koralika :D





Zwróćcie uwagę na jakim węzełku skończyłyście przed umieszczeniem koralika, by później wykonać drugi, nie ten sam. Inaczej robótka będzie się Wam wykrzywiać.



6. Kończymy bransoletkę

Gdy bransoletka będzie już odpowiedniej długości, pozostaje ją zakończyć. Ucinamy odstające sznurki (lewy i prawy! nie ten środkowy) i nanosimy na nie kropelkę kleju, by węzełki nam się nie rozwiązały.



Pewnie jesteście ciekawe, jak zrobić regulowane zapięcie do takiej bransoletki :)
Otóż jest to bardzo proste!

-Ucinamy dodatkowy sznurek o długości 25cm
-
Łapiemy końcówki naszej bransoletki (te 8cm) i łączymy je ze sobą, przewiązując na środku wcześniej ucięty sznurek



I robimy to, co wcześniej :)


Wyplatamy do momentu, w którym skończy nam się sznurek . Ucinamy i końcówki pokrywamy klejem.
Uważajcie tylko, by nie nanieść go za dużo, bo inaczej zapięcie regulowane już nie będzie regulowane :P

To by było na tyle :)
Jak widzicie, nie jest to nic trudnego.
Mam nadzieję, że udało mi się przekazać Wam wiedzę w jasny i zrozumiały sposób.
Jak pojawią się jakieś wątpliwości - piszcie w komentarzach ;)

Miłego wyplatania!

środa, 2 stycznia 2013

Kolejne bransoletki i słowo o prawach autorskich


Witam Was w tym pięknym drugim dniu Nowego Roku. W Szczecinie po wielu dniach  niebo znów cieszy oczy błękitem, pozwalając Słońcu ogrzać nas swoimi promykami :)

Dziś chciałabym pokazać Wam efekty pracy z wczorajszego wieczoru. Powstały 4 makramowe bransoletki, na blogu przedstawię jednak tylko 3, bo jedna, z granatem, jest bardzo niefotogeniczna ;)

Na pierwszy ogień shamballa z kwarcem różowym i amazonitem w połączeniu ze sznurkiem woskowanym o kremowym kolorze. Całość tworzy kompozycję o bardzo delikatnej, pastelowej tonacji.
Kwarc różowy to kamień miłości :) Nie tylko ją do nas przyciąga, ale też sprawia, że jesteśmy w dobrych relacjach sami ze sobą. Wzbudza w nas bezinteresowność, chęć pomagania, obdarowywania oraz przyjmowania miłości. Przede wszystkim, pomaga zaufać innym i tworzyć z nimi harmonijne relacje.
Amazonit zaś jest kamieniem, który pomaga radzić sobie ze strachem czy zmartwieniami. Tak samo jak kwarc, pomaga tworzyć przyjaźnie z innymi. Przywraca nam wiarę i nadzieję :)





(na pierwszym zdjęciu kolor amazonitu jest bardziej realistyczny tj. blady) 

Kolejna to połączenie kwarcu dymnego ze szkłem weneckim o pięknej, morskiej barwie.
Kwarc dymny pomaga nam znaleźć w sobie odwagę do podjęcia trudnych decyzji i zmian w życiu. Pozwala przezwyciężyć nieśmiałość różnego rodzaju lęki, obawy przed otoczeniem i kontaktami z innymi ludźmi. Wzmacnia poczucie własnej wartości.




Ostatnia to już połączenie koralików, ale również o ciekawej kolorystyce.



 Wszystkie mają regulowane zapięcia i są dostępne (niedługo też pojawią się na DaWandzie i Srebrnej Agrafce)

Teraz chciałabym przejść do drugiej części posta. 
Prawa autorskie. Każdy artysta je posiada, ale.. No właśnie. Jak to z nimi jest? 
Ostatnio dostałam komentarz, oczywiście anonimowy. (Nie został opublikowany, ale o tym dlaczego napiszę później ). Jego autorka stwierdziła, że jestem irytująca i mam się ogarnąć, ponieważ "wytykam" innym artyskom to, że wykonane przez nie prace nie są ich autorstwa. Z jedną po krótkiej dyskusji doszłyśmy do porozumienia, druga bez problemu dopisała, że biżuteria została zrobiona wg. pomysłu innej. Z komentarza wyczytałam jeszcze, że jego autorka widziała miliony chibi podobnych do moich, które są o wiele ładniejsze i moje wypociny się do nich nie umywają. 
Po części się zgodzę. Dalej jestem początkująca w tym temacie, cały czas doskonalę swój warsztat, ćwiczę, wymyślam różne rozwiązania. Nie czuję jednak potrzeby porównywania się do innych. To, że moje "wypociny się do nich nie umywają" nie robi na mnie większego wrażenia. Dlaczego ? Bo kocham to, co robię. Sprawia mi to wielką przyjemność, a to, że moje chibi podobają się wielu z Was napawa mnie ogromną radością, jeden negatywny komentarz nie będzie w stanie jej we mnie zniszczyć. Wręcz przeciwnie. Dzięki niemu mam większą motywację do tworzenia :) 

To, co mnie jednak najbardziej w tym komentarzu zaskoczyło to zdanie, że "Na świecie już wszystkie formy zrobienia zostały wykorzystane". 
Przez chwilę zachwiał się mój światopogląd. Czy doszliśmy już do tego etapu w dziejach ludzkości, gdzie ludzie mają tak ograniczoną wyobraźnię, że nie są w stanie stworzyć nic własnego? Że wszystko to, co robią musi być pracą odtwórczą? 
Oczywiście, że nie. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem w każdej jego możliwej postaci.
KAŻDY posiada w sobie niewyobrażalne pokłady wyobraźni i potencjału twórczego. Nie wszyscy jednak wiedzą, jak je wykorzystać, jak je z siebie wydobyć. Kiedy na swej drodze spotykamy kolejne trudności i zasypują nas niepowodzenia, poddajemy się i idąc na łatwiznę zaczynamy kopiować pracę innych.
Ktoś powie "to przez zazdrość". Ja uważam, że problem leży znacznie głębiej.
To brak poczucia własnej wartości, niewiara we własne zdolności i możliwości skłania nas ku kopiowaniu czyichś prac. Do tego, gdzieś po drodze zagubił się szacunek do pracy innych, własności intelektualnej i praw autorskich..
Powiem Wam, że nie ma rzeczy, których człowiek nie jest w stanie zrobić, to on sam stawia przed sobą bariery. Pomyślcie o tym, ile walk musi stworzyć artysta sam ze sobą, by się nie poddawać i dalej robić to, co kocha. Ile musi włożyć trudu w to, by ciągle się doskonalić. Każda wygrana bitwa pozwala mu uwierzyć w samego siebie, w to, że to, co robi ma sens. Kiedy kopiujemy czyjś pomysł czy projekt odbieramy sobie możliwość poznania tego uczucia zwycięstwa. Nasza wyobraźnia i zdolności praktycznie się nie rozwijają, a o to przecież chodzi każdej z nas.
Oczywiście zdarza się i tak, że czyjaś praca czy projekt tak bardzo nam się podoba, że nie możemy się oprzeć i pragniemy zrobić identyczną. Napiszcie jednak o tym, że powstała wg. czyjegoś projektu, a w pierwszej kolejności zapytajcie się autora czy wyraża zgodę na jego wykorzystanie. Może się wydawać, że to dużo zachodu. Po co marnować czas na głupoty, wszyscy tak robią ?
Weźcie pod uwagę jednak to, że postępując w ten sposób zdobywacie podziw artysty, że szanujecie jego pracę, a także uznanie czytelników, że nie boicie się do tego przyznać.

To, co wyżej napisałam może być nieskładne, chaotyczne, ale mam nadzieję, że zrozumiecie to, co chciałam Wam przekazać.
Zapraszam Was do dyskusji pod tym postem. Tym razem jednak bez osób anonimowych - te już nie będą mieć możliwości komentowania na moim blogu. Dlaczego?
Ponieważ z doświadczenia wiem, że takie osoby nie mają do powiedzenia nic, poza uskutecznianiem złośliwości :) Miejcie odwagę wyrażać swoje zdanie publicznie :)

Pozdrawiam cieplutko,
Katalin


PS. Zajrzyjcie też tu: http://wszkatulce.blogspot.com/2013/01/cakiem-z-innej-beczki-dyskusja.html#comment-form także ciekawy temat do dyskusji.  

środa, 12 grudnia 2012

Z innej beczki - bransoletka typu Shamballa :)


Moja przygoda z tworzeniem biżuterii zaczęła się od robienia kolczyków z koralików i kamieni szlachetnych. Ostatnio zamówiłam sobie, w ramach nagrody z Kreatywnego Kufra, kilka różnych minerałów, by móc znów wykorzystać je w moich pracach. Powiem Wam, że zaszalałam nieźle, bo zakupiłam upragniony kamień księżycowy, kwarc w różnych kolorach, a nawet rubin :D
Całkiem niedawno na moim blogu mogłyście zobaczyć bransoletki typu shamballa, tylko że zamiast sznurka woskowego użyłam muliny. Wczoraj wieczorem, kiedy robiłam świąteczne porządki w swoich szafkach z książkami i różnymi materiałami plastycznymi, wpadł mi w ręce brązowy sznurek, który to zresztą w zeszłym miesiącu zamówiłam w Passionroom. Od razu w głowie pojawiła się myśl, jak go wykorzystać :)
Powstała ta oto bransoletka z czterema fasetowanymi oponkami kwarcu niebieskiego :)
Nauczyłam się nawet robić regulowane zapięcie, więc bez problemu można dopasować ją do każdego nadgarstka.




Dzisiaj w Szczecinie od rana pięknie świeci słońce. Wystarczy tych kilka promyków, a od razu w człowieku budzi się chęć do działania i wielki entuzjazm :)

Chwytajcie więc te promyczki garściami i działajcie! :)

środa, 22 sierpnia 2012

Z innej beczki

Czasem, w przypływie weny, zdarzy mi się zrobić coś innego, nie modelinowego.
Z resztek koralików i muliny powstały makramowe bransoletki. Powiem Wam, że robi się je bardzo przyjemnie i jak zrobi się już jedną, to ma się ochotę na jeszcze jedną i tak w kółko, aż do chwili, gdy wyczerpią się materiały :D


Brązowa z soczysto zielonymi koralikami ze szkła weneckiego

  

i ciemno różowa z beżowymi koralikami crackle :)




czwartek, 25 sierpnia 2011

Uff..

Ja nadal żyję! Nie zapomniałam o blogu, ani o moich Czytelniczkach :)

Witam po dość długiej przerwie :)
Przez czas mojej nieobecności wieeele się działo. Niestety miesiąc z moich wakacji właściwie spędziłam na chorowaniu - jak nigdy. Choruję bardzo rzadko, a zapalenie gardła okazało się dość ciężkim przypadkiem..
Oczywiście nie leniuchowałam w tym czasie. Powstało baaardzo dużo rzeczy :)


Między innymi te oto "bransoletki przyjaźni"





Nauczyłam się je wyplatać od starszej siostry, jeszcze jak byłam w podstawówce. No i chyba jak większość wyplatających zaczynałam od ukośnych paseczków. Teraz to czasem tylko coś zrobię, gdy mam wolniejszą chwilkę, bo są dość czasochłonne...

Urozmaicałam sobie również chwile lepieniem z modeliny. Powstało ponad 60 par kolczyków, 12 zawieszek i jeszcze kilka różnych rzeczy. Dziś pokażę Wam kolekcję japonek :)









  


To by było na tyle ze zdjęć japonek :)  Już niedługo więcej nowości, także zapraszam do oglądania :)


Buziaki!