Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 listopada 2014

Co zrobić, by modelina była czysta?


Dziś kolejna część Poradnika, czyli garść porad i wskazówek dotyczących zachowania naszej modeliny w czystości i w jak najlepszym stanie, by mogła nam służyć przez długi czas. Nie wiem, jak Was, ale mnie zawsze krew zalewa, gdy na swojej pracy znajdę jakiegoś kłaczka. Z czasem udało mi się znaleźć kilka rozwiązań, które znacznie ograniczyły zbieranie się ich na masie. Nie da się ich jednak całkiem wyeliminować. Kurz jest stałym bywalcem w naszych domach.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest utrzymywanie porządku na stanowisku pracy (łącznie z narzędziami). Należy to robić każdorazowo przed rozpoczęciem lepienia. Zawsze używamy do tego mokrej ściereczki, którą ściągniemy kurz i brud, sucha tylko go rozproszy. Możemy do tego wykorzystać wodę, ale znacznie lepiej sprawdzi się alkohol (izopropylowy 99%) . Tylko nie podpijamy ;> Zwłaszcza, jak jesteście niepełnoletni :D
W tym miejscu warto też wspomnieć o przechowywaniu masy. Nigdy nie zostawiamy jej nie osłoniętej! Nie dość, że będzie zbierać kurz, to jeszcze zasychać. Najlepsze są woreczki strunowe, które chowamy do jednego pudełka.

Kiedy stanowisko pracy jest już gotowe, czas zabrać się za nasze dłonie. I tutaj polecam Wam wziąć małą miseczkę, nalać do niej wody z płynem i postawić na biurku. Dzięki temu, przy każdej zmianie koloru nie będziecie musieli biegać do umywalki, bo wszystko jest pod ręką. Oszczędność czasu i wody:) Gdy łapki są już umyte, absolutnie nie wycieramy ich w ręcznik materiałowy! To siedlisko kurzu, którego na modelinie przecież nie chcemy. Najlepsze będą bezpyłowe ręczniki papierowe -  takie, z których korzystają kosmetyczki. Jeżeli takich nie mamy, zwykły papierowy też się nada, jednak rąk nie wycieramy, tylko przykładamy do skóry, by zebrał wilgoć. Następnym krokiem jest wyczyszczenie dłoni kawałkiem jasnej modeliny. Kulamy po palcach, między nimi, na spodzie i wierzchu dłoni. Niektórzy zakładają po prostu do lepienia rękawiczki lateksowe. Osobiście za nimi nie przepadam. Ciężko mi się w nich pracuje, nie da się robić w nich małych precyzyjnych elementów, a takich u mnie najwięcej. Przetestujcie jednak, może przypadnie Wam to do gustu :)

Co zrobić, kiedy na modelinie znajdziemy już jakiegoś kłaczka?

Jeżeli to po prostu kawałek masy, z której dopiero będziemy lepić, wystarczy ściągnąć go czymś ostrym. Ja używam skalpela, ale równie dobrze może to być igła. Tu nie musimy się przejmować, że przez przypadek zrobimy jakiś zadzior. W sytuacji, gdy kłaczek zaplątał się na tym, nad czym właśnie pracujemy, trzeba być bardzo ostrożnym przy ściąganiu go, by nie naruszyć struktury masy. Jeżeli masa jest zabrudzona innym kolorem, z pomocą znów może nam przyjść alkohol izopropylowy. Nasączamy nim patyczek kosmetyczny lub kawałek ręcznika papierowego i delikatnie przecieramy po zabrudzonej powierzchni.
Kiedy praca jest już wypalona, a widzimy na niej kurz, wystarczy przetrzeć ją ściereczką, a kiedy włosek jest wbity, możemy spróbować go delikatnie wydrapać, a następnie wygładzić powierzchnię za pomocą papieru ściernego o wysokiej gradacji.

Myślę, że to by było na tyle :) 
Jak widzicie, znacznie łatwiej jest zapobiegać zbieraniu się kurzu, niż potem ściągać go z masy:) 
Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach, chętnie na nie odpowiem.

Pozdrawiam Was cieplutko!

piątek, 22 sierpnia 2014

Jak prawidłowo wypalać modelinę?


Zdawałoby się, że temat oczywisty, bo przecież instrukcja wypalania znajduje się na każdej kostce modeliny, ale jednak wciąż budzący wiele wątpliwości. W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam ten temat, oraz uświadomić, jak niezwykle istotny jest to proces.
Hasła "wypalanie modeliny" użyłam nieprzypadkowo. Otóż jest to jedyna możliwość, która gwarantuje uzyskanie najwyższej możliwej trwałości masy termoutwardzalnej. W Internecie możemy spotkać się z tym, że wiele osób gotuje modelinę we wrzącej wodzie. O ile podczas zabawy z dziećmi modeliną szkolną jest to dopuszczalne, to przy pracy z masami profesjonalnymi już nie. Po pierwsze szkoda w ten sposób niweczyć swoją pracę i niszczyć modelinę, a po drugie gdy sprzedajemy swoje dzieła, szkodzić swojej opinii. Modelina utwardzona w ten sposób po prostu jest nietrwała. Poza tym, podczas gotowania bardzo często tworzy się na niej biały osad, kolory mogą blaknąć, a cała praca odkształcać się - modelina w garnku będzie podskakiwać jak jajko, nie trudno więc o uszkodzenia.

Wiemy już, że modelinę wypalamy. Możemy to robić w zwykłym domowym piekarniku. Nie musicie mieć obaw o swoje zdrowie - masy polimerowe są przebadane i nie wydzielają niekorzystnych substancji. Jedyne, co możemy czuć to dość specyficzny zapach, a czasem smrodek gdy modelinę przypalimy :P Całkiem fajnym gadżetem są mini piekarniki, które możemy kupić za ok.100zł. Większość z nich nie posiada jednak gałki do ustawiania temperatury, trzeba więc jej pilnować samemu za pomocą termometru. Chodzą również słuchy o wypalaniu w mikrofali. Ja jednak nie ufam temu urządzeniu i w domu go nie posiadam, także nie mam możliwości sprawdzenia tej opcji.

Masę termoutwardzalną możemy wypalać bezpośrednio na blaszce, gdyż nie będzie do niej przywierać. Jak już wcześniej pisałam, sama korzystam z kafelka, na którym lepię, a po zakończonej pracy po prostu wkładam go do piecyka, bez obaw, że coś mi się zniszczy przy przenoszeniu. Możemy korzystać również papierów do pieczenia, naczyń żaroodpornych, czyli wszystkiego, czego normalnie używamy do pieczenia. 

Przejdźmy do tego, jak ustawić nasz piekarnik.                                                               
Gałkę przekręcamy tak, by działały zarówno grzałka górna i dolna. Pozwoli to na równomierne, obustronne utwardzanie modeliny. Następnie ustawiamy temperaturę. Optymalny zakres to ok. 110-140*C Przy włączonym termoobiegu, temperaturę należy ustawić o 10*C niższą. Warto również zwrócić uwagę na to, że nie zawsze temperatura na gałce równa się rzeczywistej temperaturze w piekarniku, dlatego dla pewności warto sprawdzić termometrem, czy jest ona odpowiednia.
Producent zaleca wkładanie modeliny do uprzednio nagrzanego piekarnika, ja zaś umieszczam ją w chłodnym piekarniku i po prostu dodaję ok. 5-8 min do ogólnego czasu wypalania. Mam wrażenie, że w ten sposób figurki są bardziej elastyczne. Nie wiem, może to kwestia tego, że płynny zmiękczacz zawarty w masie wyparowuje powoli i stopniowo wraz ze wzrostem temperatury. Najczęściej utwardzam masę w 115/120*C Czas wypalania uzależniamy od grubości i wielkości wykonanego projektu, jednak nigdy nie powinien być krótszy niż 20-30min (chyba, że wypalamy projekt etapami, wtedy pierwsze pieczenie może być krótsze, a dopiero przy kolejnych czas wydłużamy). Jak już wcześniej napisałam, pod wpływem temperatury płynny zmiękczacz zaczyna wyparowywać, a cząsteczki PCV zaczynają łączyć się ze sobą, tworząc zwartą strukturę. Przy zbyt krótkim czasie wypalania, całość tej substancji nie zdąży wyparować, a cząsteczki nie połączą się w pełni, przez co po wypaleniu modelina będzie się po prostu łamać, a nawet i kruszyć. Proces wypalania możemy zakończyć na dwa sposoby. Utwardzony przedmiot wyciągnąć z piecyka i  pozostawić do samodzielnego wystudzenia, albo jeszcze gorący umieścić pod strumieniem zimnej wody. Dzięki zahartowaniu, modelina stanie się jeszcze bardziej wytrzymała na uszkodzenia (stracić może przy tym nieco na swej elastyczności) oraz pozbędziemy się mikropęknięć, powstałych podczas pracy.
Przedmioty wykonane za masy termoutwardzalnej z wyższej półki, jak FIMO czy Premo!, mogą okazać się do niczego, jeżeli nie zadbamy o to, by proces wypalania przebiegał prawidłowo. Dlatego zwracajmy większą uwagę na ten etap, a długo będziemy cieszyć się naszymi dziełami :) 
Na koniec zostawiam Wam jeszcze link do filmiku, który nagrałam w zeszłym roku. KLIK Demonstruje on, jak zachowuje się dobrze wypalona modelina. Nawet takie cieniutkie elementy jak nóżki, nie mają prawa się złamać :) 

Pozdrawiam Was cieplutko!

czwartek, 14 sierpnia 2014

Od czego zacząć? Część trzecia - dodatki


Witam Was wszystkich serdecznie :)
Dziś trzecia i ostatnia już część poradnika dla początkujących. Tym razem kilka słów o dodatkach, czyli o tym, co może posłużyć nam do urozmaicenia i nadania charakteru naszym pracom powstałym z modeliny.

Na pierwszy ogień, najbardziej popularne suche pastele. Niezbędne w miejscowym cieniowaniu modeliny. Wystarczy zetrzeć je na proszek, który następnie, za pomocą pędzelka nanosimy na modelinę. Ciekawą alternatywą dla pasteli są kredki Bambino, które możemy zastosować w ten sam sposób. Sproszkowane pigmenty również posłużą nam do zabarwienia masy, jednak tutaj efekt będzie już bardziej wymiarowy, a to za sprawą drobinek miki, które rozpraszając światło, sprawią, że modelina nabierze blasku. Niestety jest to dość kosztowny wydatek. Znaleźć je możemy głównie w sklepach internetowych na dziale scrapbooking, albo w sklepach zagranicznych za pomocą platformy ebay. Tańszym zamiennikiem będą perłowe i metaliczne cienie do oczu. Tutaj jednak trzeba być ostrożnym, bo nie wszystkie chcą trzymać się masy, dlatego zanim zaczniemy nimi pracować, warto zrobić próbkę na kawałku modeliny. 

Tusze alkoholowe są rewelacyjnym wynalazkiem zwłaszcza w pracy z modeliną transparentną. Dzięki nim, nie traci ona na swojej przejrzystości, jak w przypadku barwienia jej za pomocą wymieszania z innym kolorem modeliny. Wystarczy dodać kilka kropel i wyrobić w dłoniach. Można je również dodawać do barwienia FIMO Liquid, tj. płynnej modeliny zwanej inaczej żelem dekoratorskim. Swoje główne zastosowanie ma w robieniu transferów, ale w świecie modelinowym stosowana jest głównie do tworzenia słodkiej biżuterii (nadzienia, konfitury, itp.). Ja używam go też czasem do zmiękczania zbyt twardej modeliny. Poza tuszami, FIMO Liquid można barwić sproszkowanymi pastelami, farbami olejnymi lub po prostu barwnikami w płynie.Wypala się go jak zwykłą modelinę. Farby również mogą okazać się przydatne. Należy jednak zwrócić uwagę na ich rodzaj. Otóż, farb akrylowych nie powinno dodawać się do płynnej modeliny, gdyż może się ona rozwarstwiać. Będzie za to idealna do malowania wypalonej już masy. Farbą olejną zaś nie powinniśmy malować wypalonej modeliny, gdyż może ona (farba) po prostu nie zaschnąć. Ot, taka ciekawostka ;)

Żywice epoksydowe także mogą okazać się przydatne. Niezastąpione w tworzeniu efektu tafli wody czy po prostu użyta jako "szkliwo" albo wypełnienie stworzonych przez nas wzorów. Niekiedy używana jest także do wypełniania szklanych buteleczek, gdzie imituje syropy/konfitury.

Folie aluminiowe, do złoceń, metaliczne wykorzystujemy głównie w technice mokume gane, ale w połączeniu z tuszami alkoholowymi i płynną modeliną również będą dobrze się spisywać.

Brokaty, jedne z moich ulubionych dodatków :) Tanie jak barszcz, a mają wiele zastosowań. Najlepiej szukać ich na allegro pod nazwą ozdoby do paznokci. Za 100 woreczków zapłacimy 15zł przy darmowej przesyłce. Cyrkonie i kryształki, które również kocham, idealnie nadadzą się do tworzenia wisiorów. Trzeba jednak zwrócić uwagę, by były szklane, ponieważ akrylowe roztopią się podczas wypalania w piecu.

Czasami zdarzy się tak, że potrzebujemy skleić ze sobą dwa modelinowe elementy lub też po prostu przykleić je do metalowej bazy. Odradzam tutaj stosowanie klejów cyjanoakrylowych jak Kropelka czy Super glue. Nie są wystarczająco trwałe i gwarantuję Wam, że takie połączenie po jakimś czasie po prostu się rozpadnie. Najlepsze są kleje dwuskładnikowe, ale trochę z nimi zabawy. Dlatego zaczęłam szukać czegoś innego i trafiłam na Bostik all purpose, mój ideał! Schnie ok. 2h, a całkowitą trwałość uzyskuje po 24h. Jest stosunkowo niedrogi, bo za tubkę 50ml przy dobrych wiatrach zapłacimy ok. 10zł.

Gdy chcemy nadać modelinie połysku, możemy to zrobić na dwa sposoby. Wygładzić za pomocą papieru ściernego o różnych gradacjach, a następnie wypolerować miękkim materiałem, albo użyć lakieru. Ich wybór jest naprawdę ogromny i tak naprawdę nie ma większej różnicy, jaki zastosujecie. Najważniejsze jest jednak to, by był to lakier na bazie wody. Może mieć on wykończenie błyszczące, satynowe lub półmatowe. Absolutnie nie używajcie lakierów do paznokci! Po jakimś czasie zaczną one rozpuszczać modelinę i Wasza praca pójdzie na marne.

To by było na tyle :)
Seria "Od czego zacząć" dobiegła już końca. Mam nadzieję, że zawarte w niej informacje okazały się przydatne, a Wasze wątpliwości zostały rozwiane. Jeżeli macie jakieś pytania, zachęcam do ich zadawania - na wszystkie chętnie odpowiem :)

Pozdrawiam Was cieplutko!

sobota, 9 sierpnia 2014

Od czego zacząć? Część druga - narzędzia


Witajcie Kochani po długiej przerwie :)
Dziś przychodzę do Was z drugą częścią serii "Od czego zacząć", w której będę mówić o narzędziach i gadżetach pomocnych w modelowaniu i obróbce mas plastycznych.

Wybór narzędzi przydatnych w pracy z masami plastycznymi jest przeogromny. Ich zakup w dużej mierze uzależniony jest od techniki i oczywiście zasobności naszego portfela. Tym drugim nie trzeba się jednak martwić, ponieważ zawsze można znaleźć tańszą (i wcale nie gorszą!) alternatywę :)

Zacznijmy od tego na czym lepić.
Najlepiej, by była łatwa do utrzymania w czystości i odporna na uszkodzenia. W sklepach plastycznych znajdziemy tzw. maty samoregenerujące (klik), po których możemy bez obaw ciąć skalpelem. Ich cena jednak może odstraszyć. Osobiście za nimi nie przepadam, gdyż są dla mnie za ciemne i wszystko mi się na nich zlewa, ale wiem, że wielu lepiących z niej korzysta i są zadowoleni.
Sama korzystam z najzwyklejszego na świecie kafelka i to jest mój numer jeden :) Powierzchnia jest jasna, bez problemu się ją wyczyści, nie pozostają ślady po cięciu skalpelem i to, czym  góruje nad matą - po skończonej pracy, można taki kafelek wsadzić bezpośrednio do pieca i wypalić, nie martwiąc się o to, że przy przenoszeniu uszkodzimy nasze dzieło. Jeżeli nie mamy pod ręką kafelka, możemy także użyć szybki od antyramy, pod którą podkładamy białą kartkę. Kosztują grosze i są dostępne niemalże wszędzie. Można też lepić na biurku, jak Wam nie szkoda go zarysować i zapaskudzić resztkami modeliny :P

Czym ciąć?
Oczywiście czymś ostrym :) Może to być nawet zwykły kuchenny nożyk do warzyw. Jeżeli potrzebujemy jednak cięcia precyzyjnego, warto zaopatrzyć się w cieńsze ostrza. Najtańszą z możliwych opcji jest nóż do tapet W sklepach znajdziemy także skalpele (klik) z różnego rodzaju obsadkami. Ja za swój zestaw 10 ostrzy zapłaciłam na promocji w plastyku 12zł. Na allegro znajdziemy zestawy nawet 50 elementowe za ok. 50zł (liczę już z dostawą), jednak czy aż tyle będzie nam potrzebne? Zdradzę Wam, że od trzech lat korzystam nieustannie z tego samego ostrza i wróżę nam jeszcze wiele wspólnych lat :D Odpowiedź więc nasuwa się sama :)
FIMO i Sculpey mają w swojej ofercie nożyki do cięcia (klik). Ich ceny oscylują również koło 50zł (za 3 sztuki). Są przydatne, gdy pracujemy z dużymi blokami masy np. przy technice millefiori, albo gdy potrzebujemy uzyskać kształt zygzakowaty. W tym miejscu również warto wspomnieć o czeskiej Lucy Clay Slicer (klik) - bardzo ciekawej maszynce do cięcia. Jest to jednak bardzo kosztowny wydatek :P

Czym wałkować?
Tutaj można użyć niemalże wszystkiego, co ma kształt wałka (tylko nie z plastiku). W sklepach znajdziemy wałki akrylowe (klik), których nie polecam kupować, bo są po prostu drogie. Warto za to zainwestować w maszynkę do makaronu (klik). Najlepiej szukać tych używanych, które komuś zalegają w szafie, albo poszukać w czeluściach własnych :) Dzięki maszynce szybko uzyskamy arkusz modeliny o równej grubości, a także bez problemu wykonamy skinner blend, czyli po prostu efekt cieniowania.

Czym modelować?
Gdy mówię o modelowaniu, mam na myśli nadawanie kształtów i szeroko pojęte rzeźbienie.
Najbardziej popularne są narzędzia kulkowe (klik). Jeżeli chodzi o cenę, to co sklep to inna. Najdroższe widziałam w uwaga... sklepach dla plastyków (5-8zł/szt), a najtańsze w hurtowniach kosmetycznych (2,30-3,50zł/szt). Szukać ich trzeba pod nazwą sonda do zdobienia paznokci. Cztery różne rozmiary kuleczek (czyli dwa dwustronne narzędzia), spokojnie nam wystarczą.

Wśród blogerek zajmujących się lepieniem z modeliny, bardzo znane są także te narzędzia (klik). Swoje główne zastosowanie mają w masach cukrowych. Jeżeli mamy ograniczone środki, na początek będą dobre, bo kosztują zaledwie 10zł. Trzeba się jednak liczyć z tym, że końcówki są większe i trudno pracować nimi precyzyjnie. Należy także po każdym użyciu porządnie je wyczyścić, ponieważ są plastikowe (pozostawione resztki będą wchodzić w reakcję z plastikiem i będą go rozpuszczać).

Clay shapers
(klik) - moje ukochane :) Są to narzędzia o silikonowych końcówkach. Występują w trzech typach: twardy, średni i miękki. Wielofunkcyjne i warte zakupu. Posiadam zestaw o średnio twardych końcówkach, a przymierzam się jeszcze do zakupu tego o miękkich. Za 6 shaperów zapłaciłam w zeszłym roku 35zł. Przy rzeźbieniu przydatne mogą okazać się także narzędzia do ceramiki (klik), czy też narzędzia dentystyczne (klik).

W sklepach znaleźć możemy gadżet o nazwie praska do modeliny (klik) z wieloma wymiennymi nasadkami. Wygląda bardzo zachęcająco, ale niestety, te które są u nas dostępne są niezwykle trudne w obsłudze - przeciśnięcie przez nią modeliny graniczy z cudem. Na przeciw wymaganiom wyszła Lucy Clay ze swoją praską (klik) ta jednak kosztuje ok. 400zł :P

Foremki do modeliny (klik) to produkt, o którym także warto wspomnieć kilka słów. Wykonane z miękkiego silikonu, pozwalają na szybkie uzyskanie dowolnego kształtu. Choć wielu lepiących jest im przeciwnych, dalej cieszą się dużą popularnością, zwłaszcza wśród osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z modeliną. Z ciekawości zakupiłam dwie foremki - różyczki i powiem Wam, że jest to świetna sprawa przy zabawie z maluszkami :) W sklepach znajdziemy także maty fakturowe (klik), które pozwalają na odbijanie różnych wzorów na modelinie. W swojej ofercie mają je FIMO i Sculpey.

To by było na tyle :)
Przed nami jeszcze trzecia i ostatnia część o tym, co jeszcze możemy wykorzystać w pracy z modeliną. Jak macie jakieś pytania, zapraszam do zadawania ich w komentarzach. Miłego wieczoru :)

sobota, 7 czerwca 2014

Od czego zacząć? Część pierwsza - masy plastyczne


To pytanie zadaje sobie każda osoba, która chce rozpocząć swoją przygodę z modeliną. Do napisania tego posta zainspirowałyście mnie Wy :) Dostaję dużo wiadomości, gdzie wyrażacie swoje wątpliwości odnośnie wyboru modeliny, zakupu narzędzi i dodatków, które można wykorzystać w pracy z masą plastyczną. Postaram się więc w przystępny sposób napisać Wam, w co warto zainwestować, a co lepiej sobie odpuścić. Oczywiście to są tylko moje przemyślenia i doświadczenia, dlatego z pewnymi kwestiami możecie się nie zgadzać. No to zaczynamy :)

Pierwszym, podstawowym pytaniem, jakie powinniśmy sobie zadać, jest "co właściwie chcę lepić?". Pewnie zapytacie dlaczego. Otóż to pozwoli nam określić, czy i jakich materiałów będziemy potrzebować (oczywiście poza modeliną). Bo powiedzmy sobie szczerze, nie do wszystkiego przydadzą nam się wymyślne praski, narzędzia i gadżety, a szkoda inwestować w coś, co będzie tylko leżało i się kurzyło. A co zrobić, jeżeli nie wiemy, co chcemy lepić? Myślę, że najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku, jest ograniczyć się do minimum (o którym napiszę dalej).
W tym miejscu warto również poświęcić chwilę na autorefleksję. Jakim typem człowieka jestem? Mam słomiany zapał czy też konsekwentnie dążę do wyznaczanych celów? Lubię poznawać nowe rzeczy (techniki), czy jestem bardziej zachowawczy? Masy plastyczne nie są tanim materiałem, a to wszystko pozwoli nam określić, jaki budżet chcemy przeznaczyć na nasze nowe hobby.

Budżet jest niewątpliwie jedną z najbardziej istotnych rzeczy. Kiedy jesteśmy niezależni finansowo (tj. zarabiamy własne pieniądze), możemy przeznaczyć większą sumę na zakup modeliny i dodatków. Część z Was jest jednak na utrzymaniu rodziców, więc to oni określają wysokość Waszego kieszonkowego. Biorąc pod uwagę wymienione wyżej czynniki, określamy kwotę, którą chcemy przeznaczyć na zakup niezbędnych materiałów i ściśle się jej trzymamy. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, zwłaszcza, gdy sklepy kuszą nas promocjami, a z witrynek uśmiechają się do nas piękne półfabrykaty, ale tylko konsekwencja pozwoli nam uniknąć nieprzemyślanych wydatków.

Sklep internetowy czy stacjonarny?
Jeżeli chodzi o mnie, to polecam zakupy w sklepach internetowych. Ceny zazwyczaj są tam znacznie niższe, niż w sklepach stacjonarnych. Ma to związek z tym, że utrzymanie lokalu jest po prostu droższe niż strony www. Oczywiście zdarza się też, że pewne produkty kupimy taniej na mieście, dlatego warto zrobić wcześniej rozeznanie, gdzie co warto nabyć. Z zakupami na allegro byłabym ostrożna, bo często niska cena produktów idzie w parze z niską jakością. Czasami zdarza się też tak (tu konkretnie FIMO mam na myśli), że przy zakupie tańszego produktu w większych ilościach, płacimy więcej za wysyłkę, co kończy się tym, że zamiast oszczędzić, przepłacimy.

Co więc warto kupić na sam początek?

Zacznijmy od modeliny.
Tutaj wybór mamy ogromny. Znajdziemy coś i z niższych i wyższych półek cenowych. Jeżeli mam być szczera, to odradzam zakup modelin szkolnych typu Astra, lub tzw. "no name" (które z wyglądu przypominają FIMO, a bardzo im do niego daleko). Niektórzy mówią, że nie są takie złe, ja mam odmienne zdanie. Próbowałam z Astry ulepić coś raz. Na więcej nie starczyło mi cierpliwości. Przelewała się przez palce, nie trzymała kształtu, dramat po prostu, już nie wspominając o tym, że po wypaleniu zmieniła kolor i była bardzo krucha. Gdybym od niej zaczęła swoją przygodę z lepieniem, pewnie rzuciłabym wszystko w kąt i dała sobie z tym spokój :P Jeżeli chcemy już tworzyć w masach plastycznych, warto zainwestować w droższe, ale zdecydowanie lepszej jakości polimery, a zrezygnować z zakupu dodatkowych narzędzi czy gadżetów. W końcu to ona jest naszą bazą, a uwierzcie mi, że nasze palce są najlepszym narzędziem, jakie możemy mieć :) Nie trzeba od razu kupować całych kostek. W Sklepiku dla Was mamy możliwość kupienia 5gram, dzięki czemu możemy pozwolić sobie na wybór większej ilości kolorów. Swoja drogą polecam zakupy w tym sklepie. Jeszcze nie zdarzyło mi się, bym dostała starą kostkę, a i ceny są przystępne, no i za przesyłkę płacimy niezależnie od ilości produktów.

Masy polimerowe, które z całego serca polecam to:
FIMO od ok. 7,30zł za kostkę 56g, 110*C przez 30min
Jest to masa, z którą pracuje mi się najlepiej. Ma duży wybór kolorów, jest łatwa w obróbce, praktycznie bezwonna. Najbardziej jednak lubię w niej to, jak zachowuje się po wypaleniu. Nie traci kolorów i jest nie do złamania! Trzeba się naprawdę bardzo, ale to bardzo postarać, by ją uszkodzić. Tutaj możecie zobaczyć filmik, gdzie pokazuję, jak bardzo wytrzymałe są prace zrobione z tej modeliny.
Mamy tu wersję Soft, która charakteryzuje się większą miękkością, łatwo się ją wygładza, fajnie "klei się" do siebie (tzn. nie ma problemów z połączeniem ze sobą dwóch elementów).
Classic (która zostanie zastąpiona masą Professional), jest bardziej twarda i krucha, ale za to lepiej utrzymuje uformowany kształt w takcie obróbki.
Fimo Effect posiadająca różne efekty np. transparentność, drobinki miki czy brokatu. Do tej grupy należą także moje ulubione kolory pastelowe.

Premo! Sculpey od ok. 6,50 za kostkę 57g, 130*C przez 30min
Z tą masą pracuję od niedawna, ale już zdążyła skraść moje serce. Mięciutka, piękne kolory. Po wypaleniu zachowuje się tak samo jak FIMO. Występuje także w wersji Accents. Tu muszę przyznać, że kolorki z miką zdecydowanie górują nad tymi z FIMO, mamy tu bardzo dużo nietypowych odcieni. Jedyne, co mi przeszkadza trochę w tej masie to to, że hmm, jest taka dziwna, jakby brakowało jej przyczepności. Trzeba mocno dociskać do siebie elementy, by się dobrze skleiły.

Cernit od ok. 7zł za kostkę, 63 g, 120*C przez 30min
Z tej korzystam najrzadziej, ale również jest godna uwagi. Choć jest dosyć krucha, twarda i jej obróbka wymaga dużo wysiłku warto ją wypróbować ze względu na nietypowe kolory i właściwości. Występuje w 5 wersjach. Number One po wypaleniu uzyskuje efekt porcelany, staje się bardziej przejrzysta, czasem ciemnieje/zmienia kolor, ale nie jest to jej wadą. Warto jednak wcześniej wypalić sobie kawałek na próbę, by wiedzieć, czego się spodziewać. Glamour to odcienie perłowe i metaliczne, Transculent półprzezroczyste, Neon Light fluorescencyjne, Nature dające efekt kamienia

To tak w telegraficznym skrócie. Bardzo ciekawie porównała i opisała masy plastyczne Ewelina z bloga Theresa Ursula's Jewelry. Dlatego jeżeli chcecie poczytać o modelinach coś więcej, zerknijcie tutaj.

Jak widzicie wybór jest przeogromny. Na początek jednak można wybrać kilka bazowych kolorów (minimum, o którym wspominałam):
biały, czarny, czerwony, niebieski, żółty - tak naprawdę z połączenia tych barw, możemy stworzyć wiele kombinacji. Ja bym do tego dodała jeszcze transparentny i perłowy i już możemy szaleć i wymyślać :) Kupując po 15g z każdego rodzaju, zapłacimy ok. 18zł, także nie jest to jakaś wygórowana kwota.
Tutaj znajduje się bardzo przydatna tabela, gdzie pokazane jest, jak możemy mieszać kolory, by uzyskać inne.

Na tym zakończymy część pierwszą. W kolejnej opiszę Wam, w jakie narzędzia warto zainwestować, wspomnę również o werniksach i innych gadżetach oraz o alternatywach dla zakupów, czyli jak nie wydać ani grosza, a mieć coś fajnego :)

Miłego popołudnia! :*